Za projektem ustawy opierającym się na zasadzie "nie oznacza nie" głosowali wszyscy - 601 - obecni na sali posłowie ze wszystkich klubów parlamentarnych.

 

Minister sprawiedliwości Heiko Maas powiedział przed głosowaniem, że nowe przepisy "likwidują luki w prawie" i "lepiej chronią kobiety przed seksualną przemocą". Brak kary dla gwałciciela oznacza jego zdaniem "powtórne upokorzenie" zgwałconej kobiety,

 

Kary za gwałt

 

Zmieniony artykuł 177 kodeksu karnego przewidywał dotychczas kary za gwałt tylko w przypadku, gdy ofiara stawiała czynny opór, a napastnik stosował przemoc lub groził użyciem przemocy.

 

"Spiegel online" pisze komentując ustawę, że obecnie "kobieta nie musi ani wołać o pomoc, ani też fizycznie się bronić, a czynności seksualne podjęte wbrew jej woli oznaczają i tak złamanie prawa". Dotyczy to również sytuacji, gdy napastnik wykorzystuje podległość służbową wobec ofiary lub stosuje inny rodzaj szantażu, na przykład grozi cudzoziemcowi deportacją w przypadku odmowy seksu.

 

Podczas dyskusji w Bundestagu parlamentarzyści zwracali uwagę na niewielki obecnie odsetek wyroków skazujących w sprawach o gwałt. Skazaniem sprawcy kończy się od 5 do 10 proc. postępowań. Zabierający głos wskazywali na zapóźnienie Niemiec w sprawach dotyczących przestępstw seksualnych. Dopiero w 1997 roku wprowadzone zostały kary za gwałt w małżeństwie.

 

Nadużycia ze strony kobiet

 

Przeciwnicy ustawy wskazują na możliwość nadużywania przez kobiety niejasnych przepisów przeciwko partnerom. "Sypialnia staje się niebezpiecznym miejscem" - pisze tygodnik "Die Zeit". "O tym, co było upojną nocą miłosną, a co gwałtem, decyduje dzień później kobieta" krytykuje publicystka Sabine Rueckert i nazywa nowelizację kodeksu czynem "zbytecznym i zgubnym".

 

Parlament wprowadził też karalność za dotykanie w intymne miejsca, a także za uczestnictwo w grupie, która tworzy sztuczny tłok i otacza ofiarę w celu seksualnego napastowania. W przypadku cudzoziemców orzeczenie kary w takim przypadku może prowadzić do deportacji skazanego.

 

Ta część ustawy została przyjęta bez poparcia opozycji, która uznała ją za dyskryminację imigrantów.

  

Bodźcem do zaostrzenia kodeksu karnego były wydarzenia w noc sylwestrową w Kolonii i kilku innych miastach Nadrenii Północnej-Westfalii. Grupy młodych imigrantów, głównie z Afryki Północnej, otaczały kobiety podczas sylwestrowych imprez pod gołym niebem i okradały oraz napastowały je seksualnie. Do władz w Kolonii wpłynęło 1100 zawiadomień o popełnieniu przestępstwa. Żaden z napastników seksualnych nie został dotąd skazany. 

 

PAP