Zespół wielokrotnie występował wcześniej w Polsce. 2 lipca miał zaplanowany koncert w Przemyślu na zorganizowanej przez Związek Ukraińców w Polsce cyklicznej imprezie "Noc na Iwana Kupała".


Jak poinformował szef ZUwP Piotr Tyma, organizacja kibiców przemyskiej "Polonii" oskarżyła zespół „o promowanie ideologii banderowskiej”. "Na tej podstawie prezydent Przemyśla Robert Choma wymusił na miejscowym oddziale ZUwP odwołanie imprezy" - podkreślił Tyma.


O promocji banderyzmu przez zespół miały świadczyć m.in. zdjęcia przed pomnikiem Stepana Bandery, jednego z przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Współtworzona przez Banderę frakcja OUN-B ponosi odpowiedzialność za zorganizowane w latach 1943-1944 ludobójstwo polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej.

 

Ambasada Ukrainy: "szanujemy decyzję Polski"

 

Rzecznik oddziału nadbużańskiego straży granicznej nie chciał komentować decyzji o niewpuszczeniu muzyków.

 

Oświadczenie wydała za to ambasada Ukrainy w Warszawie. "W pełni szanujemy suwerenną decyzję Polski, która zapewne miała do niej wystarczające podstawy. Jednak jest nam przykro, że ukraiński zespół w pewnych środowiskach przyjaznej nam Polski, wywołał taką emocjonalną histerię i nieuzasadnioną fobię" - napisano w oświadczeniu.


Grupa została zaproszona na występ przez Teatr Studio. Miała zagrać na Pl. Defilad w Warszawie. Nie dostała jednak pozwolenia na wjazd do Polski.

 


"Komuś bardzo zależy, żeby nie było spokoju"


"ZUwP z narastającym niepokojem obserwuje coraz agresywniejsze działania wymierzone w społeczność ukraińską w Polsce oraz wzmagającą się antyukraińską histerię w naszym państwie" - podkreślił we wpisie Tyma.


Szef Związku Ukraińców w Polsce przypomniał także liczne w ostatnim czasie zniszczenia ukraińskich upamiętnień w Polsce.


"Komuś bardzo zależało i nadal zależy, by na pograniczu polsko-ukraińskim nie było spokoju. I żeby pomiędzy Rzeczpospolitą Polską a Ukrainą utrzymywał się stan permanentnego napięcia, by uniemożliwić rozwój stosunków dobrosąsiedzkich. Żeby Polska postrzegała w Ukrainie nie partnera, lecz zagrożenie. I na odwrót" - napisał Tyma.


Apel o podjęcie "stanowczych działań"


Tyma uważa także, że "tegoroczna akcja wywołania kolejnej fali nienawiści do Ukraińców i Ukrainy oraz ataków na naszą społeczność, w tym ataku na uroczystość religijną w Przemyślu, mają na celu storpedowanie zacieśniania współpracy NATO z Ukrainą, czego kolejna odsłona nastąpi w czasie szczytu Sojuszu w Warszawie".


Zdaniem szefa ZUwP, "chodzi również o to, by zademonstrować światu, że wschodnia flanka NATO nie umacnia się, lecz osłabia przez rzekomo narastający konflikt polsko-ukraiński i polsko-litewski. A także o to, by Światowe Dni Młodzieży w Krakowie nie stały się radosnym spotkaniem młodych ludzi z papieżem Franciszkiem, lecz żeby je przyćmiła wrogość między poszczególnymi narodami w naszej części Europy".

 

Tyma wezwał także władze Polski "do podjęcia stanowczych działań i nieprowokowanie dodatkowego napięcia nieprzemyślanymi i prowokacyjnymi decyzjami, takimi jak niewpuszczanie do Polski zespołu muzycznego".


"Dostatecznie wiele środowisk biega wokół z zapałkami, by podobnymi akcjami zajmowały się również władze państwowe" - dodał.

 

 

 

polsatnews.pl