Jak ustalili śledczy, w poniedziałek nad ranem prowadzony przez Halsella Chrysler 300 uderzył w Forda Fiestę. Siła uderzenia była tak duża, że wyrzuciła z auta obie dziewczynki - Niomi Deonę James i jej o dwa lata starszą siostrę Jaylę Latrick Parlerktore. Żadna z nich nie miała zapiętych pasów bezpieczeństwa.

 

Kierujący fordem ich ojciec 37-letni Pernell Deon James i jego 25-letnia partnerka  Shontel Latriva Cutts zostali ranni. Przewieziono ich do szpitala.

 

Okazało sie, że ojciec wiózł córki z Teksasu, gdzie mieszkały z matką, do swojego domu Brent w Alabamie. Mieli tam spędzić wakacje.

 

"Bełkotał, nie pamięta wypadku"

 

Według świadka wypadku, Hasell po zderzeniu chciał wsiąść do auta i odjechać. Policji wyjaśnił, że jechał do Luizjany odebrać syna. Twierdził, że nie pamięta wypadku. Poprosił, aby pokazano mu ciała ofiar.

 

James Halsell, emerytowany pułkownik sił powietrznych, został oskarżony o podwójne zabójstwo i wypuszczony w poniedziałek wieczorem za kaucją 150 tys. dolarów. 

 

Według lokalnego dziennika "Tuscaloosa News", w pokoju motelowym, w którym zatrzymał się podczas podróży, znaleziono pustą butelkę wina i puste opakowanie po 10 tabletkach nasennych. Z dokumentów policyjnych wynika, że mówił bełkotliwie, czuć było od niego alkohol i nie był w stanie utrzymać się prosto.

 

Halsell został astronautą w 1991 roku. W przestrzeni kosmicznej spędził ponad 1250 godzin, odbył pięć lotów: trzy razy jako dowódca misji wahadłowca, dwa razy jako pilot. Z czynnej służby odszedł w 2006 roku do przemysłu kosmicznego. Jest menadżerem ds. uruchamiania systemów.

 

tuscaloosanews.com