- Za kradzież grozi mu do 5 lat więzienia. Poza tym odpowie za znęcanie się nad zwierzęciem, gdyż koźlątko było tak małe, że musiało być karmione mlekiem matki - powiedział polsatnews.pl mł. insp. Andrzej Borowiak z poznańskiej policji.

 

Sprawa wyszła na jaw, gdy na facebookowym profilu poznańskiego zoo pojawił się komunikat: „Ukradziono nam Tadzika - trzytygodniowe koźlątko, które potrzebuje jeszcze mamy, które wtulało się w nią w ogródku dziecięcym i było naszym maleńkim przyjacielem. Jego matka płacze - głośno i ze łzami".

 

Historię Tadzika natychmiast opisały media. Być może to wpłynęło na złodzieja, który - jak już dziś wiadomo - po opublikowaniu komunikatu zgłosił się do zoo i powiedział, że znalazł koźlątko na trawniku osiedla Antoninek.

 

Policjanci nie dali się zwieść. Postanowili sprawdzić, czy mężczyzna nie ma związku z kradzieżą zwierzęcia. I w jego mieszkaniu znaleźli sierść koziołka.

 

Mężczyzna przyznał się do kradzieży, ale odmówił składania wyjaśnień.

 

polsatnews.pl, epoznan.pl