Na "dużą" ustawę medialną składają się trzy projekty ustaw: o mediach narodowych; o składce audiowizualnej oraz przepisy wprowadzające te ustawę. Pakiet ustaw przewiduje przekształcenie Telewizji Polskiej, Polskiego Radia i Polskiej Agencji Prasowej w instytucje mediów narodowych.

 

"Święta powinność polskich patriotów"

 

Uchwalenie ustaw Bubula nazwała "świętą powinnością polskich patriotów". Podkreślała, że media publiczne są "źródłem światła", które jest kluczowe także dla tworzenia obrazu Polski za granicą. Jej zdaniem projekt ustawy o mediach narodowych zawiera misję i zadania nowych mediów, opisujące powinności "stanowiące siłę narodu i państwa".

 

Oceniła, że sposób powoływania Rady Mediów Narodowych gwarantuje "uniezależnienie ich od bieżących wpływów politycznych", co "nazwała jednym z filarów ustawy".

 

Zdaniem Bubuli przyjęcie ustawy o składce audiowizualnej stanowi z kolei sposób na poprawę bardzo złej sytuacji finansowej tych mediów. Jak mówiła posłanka PiS, nowy sposób finansowania składki - z powszechnych wpłat  "podkreśli współwłasność obywateli nad mediami publicznymi".

 

Przedstawicielka wnioskodawców zapewniła także w wystąpieniu, że projekty będą poddane gruntownej debacie publicznej.

 

"Abonament telewizyjny rozwiązaniem archaicznym"

 

O kwestii finansowania mediów mówił także w imieniu wnioskodawców poseł PiS Marek Suski, który podkreślał, że państwo musi wspierać ich misję poprzez "powszechną składkę". Suski stwierdził, że dotychczasowy abonament radiowo-telewizyjny jest rozwiązaniem "archaicznym", gdyż składka powinna być "powszechna, uczciwa i niewysoka".

 

Złożony przez posłów PiS projekt przewiduje składkę w wysokości 15 zł miesięcznie pobieraną wraz z rachunkiem za prąd. Jednak - jak mówił Suski - wnioskodawcy są skłonni dyskutować o zmianie jej wysokości. Jak mówił, sposób poboru składki i wpłacania jej na konto oddzielne od budżetu państwa będzie gwarancją, że "nie będzie tu ingerencji rządzących".

 

"Dobra zmiana zapuka do mediów prywatnych"

 

Dużą ustawę medialną krytykuje opozycja. Według posła PO Wojciecha Króla "PiS gwałci standardy, przepycha ustawę kolanem, na którym wcześniej ją napisano". - Bez konsultacji społecznych, a przede wszystkim bez rozmów ze środowiskami twórczymi – mówił z mównicy.  

 

Poseł wyraził obawę, że po mediach publicznych przyjdzie czas na komercyjne. - Wielokrotnie słyszeliśmy z ust polityków PiS, że media prywatne to przemysł pogardy i front przeciw PiS. Nie mam wątpliwości, że dobra zmiana i do nich zapuka - oświadczył. Dodał, że opłata audiowizualna, to "haracz, który zapłaci każda rodzina", "narodowa składka na propagandę PiS”.

 

"Zrobią Polakom wodę z mózgów"

 

Słów krytyki nie szczędził partii rządzącej Michał Kamiński z PO. - Wam media potrzebne są po to, by kłamać. Prawdy boicie się najbardziej. Myślicie, że media narodowe, plugawiąc to słowo, stając w służbie jednej partii politycznej, zrobią Polakom wodę z mózgów. Nie zrobią, dlatego że dziś jest duży pluralizm, jest dostęp do różnych mediów - mówił polityk.

 

Kamiński odniósł się również do słów, które - jak stwierdził - padły wcześniej z trybuny sejmowej o tym "jak straszna była Telewizja Publiczna przez ostatnich osiem lat".

 

- Zadaję sobie pytanie, dlaczego w takim razie ten katolicki naród nie rzucił się do odbiorników i nie oglądał TV Trwam? Jakoś dziwnym trafem nie ma ona wielkiej oglądalności, tak jak dzisiaj oglądalność traci telewizja narodowa, kierowana przez partyjnego działacza Jacka Kurskiego (prezes TVP - red.) - mówił poseł PO.

 

"Projekt jak słabe demo artysty"

 

Poseł Kukiz '15 Piotr Liroy-Marzec zapowiedział, "maraton pytań" do PiS, a od odpowiedzi na nie uzależnił stanowisko klubu odnośnie ustawy.

 

- Chcemy silnych mediów publicznych. Nie rządowych, ale i nie komercyjnych, które w pogoni za pieniędzmi z reklam ogłupiają Polaków - powiedział. Oświadczył, że wypowiada się również jako przedstawiciel twórców.

 

- Gdy patrzę na ten projekt, to nasuwa mi się jedna myśl. To słabe demo, jak w muzyce. Jeżeli artysta ma tak słabe demo, to idzie do ludzi, którzy się na tym znają. Poradźcie się fachowców - zaapelował.

 

Liroy-Marzec stwierdził, że trudne do zrozumienia jest dla niego, iż przed złożeniem projektu w Sejmie zabrakło debaty publicznej ze środowiskami twórców, artystów, dziennikarzy i medioznawców.

 

- Słyszałem o rozmowach ze Stowarzyszeniem Dziennikarzy Polskich. Wszyscy wiedzą, że to zaplecze PiS. Jego członkowie pracują przy kampaniach wyborczych PiS, obejmują z jego ramienia funkcje publiczne. PiS konsultował te projekty sam ze sobą - stwierdził Liroy-Marzec.

 

Nieco wcześniej posłanka Elżbieta Borowska z Kukiz '15 zapowiedziała z sejmowej mównicy, że jej klub złoży na komisji wniosek o wysłuchanie publiczne dużej ustawy medialnej. - Porosiły nas o to różne środowiska twórcze - oznajmiła.

 

Krzysztof Czabański zapewniał, że "będą szerokie konsultacje społeczne". - Z takimi wnioskami wystąpiłem i do marszałka Sejmu, i do przewodniczącej komisji kultury zgodnie z obietnicą, którą składałem - mówił Czabański, w odpowiedzi na uwagi posłów. Zadeklarował również, iż Sejm przeprowadzi wysłuchanie publiczne w sprawie projektów. Wiceminister podkreślał także, iż przedstawiał założenia do ustawy różnym środowiskom, a projekt "nie powstawał w pustce".

 

"To arogancki skok na pieniądze obywateli"

 

Przeciw przyjęciu ustawie zagłosuje Nowoczesna. - Nigdy nie próbowano wywierać tak wulgarnego wpływu na media publiczne, jak teraz. PiS chce skasować Polaków na ponad 2 mld zł tylko po to, by wydać je na nudną, napuszoną i głupią propagandę - ocenił Grzegorz Furgo z Nowoczesnej.

 

Jego zdaniem propozycja jest "skandalicznie słaba". Jak zaznaczył, problematyczny jest już sam sposób powstawania projektu.

 

- Zgodnie z nowym obyczajem politycznym, co prawda projekt powstał w ministerstwie kultury, ale nagle w magiczny sposób został zgłoszony jako poselski. Ominięcie drogi przedłożenia rządowego umożliwiło uniknięcie szerokich konsultacji społecznych czy nawet politycznej debaty wewnątrz administracji rządowej - mówił poseł Nowoczesnej.

 

Jak zaznaczył, "projekt choć nie jest jawnie niekonstytucyjny, to w swojej intencji ma ominąć ustawę zasadniczą", w której zapisana jest rola KRRiT jako organu zarządzającego przestrzenią medialną Polsce. Według niego PiS chce ten porządek zmienić.

 

- Telewizja i radio publiczne bywały lepsze lub gorsze, ale nigdy nie próbowano wywierać tak wulgarnego wpływu na media publiczne, jak teraz - ocenił.

 

Odnosząc się do projektu ustawy o systemie finansowania mediów publicznych, ocenił, że jest ona "aroganckim skokiem na pieniądze obywateli".

 

"PiS chce zabrać Polakom kilka miliardów zł"

 

- Debata nie dotyczy ustawy medialnej, ale nowego podatku na media reżimowo-partyjne - oceniła Andżelika Możdżanowska (PSL), która zapowiedziała, że ludowcy będą za odrzuceniem trzech projektów medialnych. Według posłanki zebrane pieniądze powinny być dzielone między media publiczne i prywatne.

 

- PiS chce zabrać Polakom kilka miliardów zł. 15 zł miesięcznie, doliczając do każdego licznika, to 180 zł rocznie. Przy dwóch licznikach 360 zł, przy trzech nawet 540 zł - wyliczała Możdżanowska. Zaznaczyła, że emeryci będą zwolnieni z opłaty dopiero po ukończeniu 75 lat, a ci, którzy mają działkę lub garaż będą musieli dokonywać kilku opłat.

 

Posłanka ludowców wyraziła też obawę, że pieniądze z opłaty audiowizualnej doliczanej do rachunków za prąd "mogą zniknąć z powodu pogłębiającej się dziury budżetowej lub będą kolejną kroplówką dla górnictwa".

 

Jej zdaniem zarówno publiczne, jak i prywatne stacje telewizyjne i radiowe powinny startować w otwartych konkursach na programy realizujące misję publiczną, a zebrane pieniądze z opłaty audiowizualnej powinny być dzielone między stacje.  

 

"Duża" ustawa medialna

 

Pakiet trzech projektów składających się na tzw. dużą ustawę medialną przewiduje, że przekształcenie TVP, PR i PAP w instytucje mediów narodowych miałoby nastąpić od 1 lipca. Wyboru władz mediów publicznych miałaby dokonywać 6-osobowa Rada Mediów Narodowych wybierana przez Sejm, Senat i prezydenta na 6-letnią kadencję.

 

Wśród kandydatów wybieranych przez Sejm jedno miejsce ma być ustawowo gwarantowane dla kandydata z największego klubu opozycyjnego, czyli w obecnej kadencji z PO.

 

Władze poszczególnych mediów, czyli dyrektorzy naczelni, mieliby być wybierani w drodze konkursów jawnych spośród kandydatów zgłoszonych przez organizacje społeczne i stowarzyszenia twórcze.

 

W mediach publicznych mają powstać Społeczne Rady Programowe, utworzone z kandydatów zgłoszonych przez: organizacje społeczne, związki zawodowe, związki wyznaniowe, stowarzyszenia; mają one oceniać realizację misji przez poszczególne media i będą mogły występować z wnioskami personalnymi.

 

Nową składkę audiowizualną w wysokości 15 zł miesięcznie pobieraną z rachunkiem za prąd zapłacimy od 1 stycznia 2017 r., zwolnienia obejmą osoby po 75. roku życia, niepełnosprawnych oraz ubogich.

 

PAP, polsatnews.pl