- Te media, które są z gruntu krytycznie do mnie nastawione, dzielą się na dwie grupy, na te, które cały czas twierdzą, że jestem zależny od Jarosława Kaczyńskiego i na te, które głoszą, że jest głęboki konflikt między nami. Nie da się pogodzić obydwu wersji. Prawda jest taka, że żadna z nich nie jest prawdziwa. Nie jestem ani zależny od prezesa PiS, ani nie jestem z nim w konflikcie. Niestety prawda w tym przypadku nie jest sensacyjna i może nie do końca wszystkim odpowiadać - stwierdził Andrzej Duda.

 

"Ostudźcie atmosferę wokół Smoleńska"

 

Pytany o "konflikt" z prezesem PiS, który był opisywany po obchodach rocznicy katastrofy smoleńskiej, odpowiedział: - Podczas obchodów rocznicy ja mówiłem przede wszystkim do Polaków, moich rodaków, tych zgromadzonych na Krakowskim Przedmieściu i tych, którzy obserwowali relacje medialne. W polskich rodzinach jest wiele sporów i waśni o sprawę Smoleńska, dlatego poprosiłem ich: wybaczcie sobie, ostudźcie atmosferę wokół tej sprawy. Niech eksperci pracują w większym spokoju, w celu wyjaśnienia katastrofy. Mam na myśli i ekspertów, i prokuratorów. Jeśli ustalą osoby winne konkretnych czynów, zaniechań, to chciałbym, żeby poniosły one odpowiedzialność. To dotyczy jakiejś grupy osób, które miały wtedy w swoich rękach sprawy państwowe, czy to w sensie polityki, czy to w sensie administracji i tutaj jest kwestia odpowiedzialności.

 

Odpowiadając na pytanie o to, jak określiłby swoje relacje z Jarosławem Kaczyńskim, stwierdził: - Myślę, że to są dobre relacje; to są relacje dwóch polityków, którzy znają się od wielu lat, którzy blisko ze sobą współpracowali, którzy szli przez wiele lat ze wspólnym programem. Który, w moim przekonaniu, jest nadal aktualny i ja także podjąłem się realizacji elementów tego programu – mówił o prezesie Kaczyńskim Andrzej Duda.

 

- Jeśli ktoś na tym tle dopatruje się sporów, to patrzę na to z dużym uśmiechem, podobnie jak na tych, którzy mają do mnie pretensje, że podpisuję ustawy realizujące program PiS, mimo że ja przez lata głosiłem ten sam program. I ja, i pan prezes Kaczyński, jesteśmy politykami. Nie jesteśmy tu dla siebie, jesteśmy po to, by naszą pracą przyczyniać się do rozwoju kraju i do polepszania życia obywateli - dodał.

 

"Mam nadzieję na kompromis". Prezydent o TK

 

Prezydent w wywiadzie skomentował także trwający od kilku miesięcy spór wokół Trybunału Konstytucyjnego. Pytany, co zrobi w sytuacji, gdy trafi do niego ustawa i będzie miał wątpliwości co do jej konstytucyjności, odpowiedział: - Jeżeli trafi do mnie ustawa, co do której będę miał rzeczywiście poważne wątpliwości co do jej zgodności z konstytucją, to mam możliwość skierowania jej do TK i to w dwóch trybach: prewencyjnym i następczym, czyli po jej podpisaniu. Wtedy będę te kwestie rozważał.

 

Poproszony o komentarz do tego, że rząd nie publikuje orzeczeń TK, stwierdził: - Proszę zadać pytanie przewodniczącemu TK sędziemu Andrzejowi Rzeplińskiemu, jak to jest, że nie dopuszcza on trzech sędziów do orzekania, w sytuacji kiedy udostępnił im miejsca pracy w Trybunale Konstytucyjnym i od początku wypłaca im wynagrodzenia sędziowskie. Nie ma takiej podstawy prawnej, która dziś pozwalałaby na niedopuszczanie sędziów do orzekania.

 

Prezydent zaznaczył, że w sprawie Trybunału Konstytucyjnego liczy na "rozwiązanie wypracowane w Sejmie przez zespół ekspercki". Dodał, że ma nadzieję na kompromis.

 

Obniżenie wieku emerytalnego: "To moja obietnica wyborcza"

 

Prezydent Andrzej Duda w wywiadzie wyraził także nadzieję, że ustawa obniżająca wiek emerytalny zostanie uchwalona w 2016 roku. - To oczywiste, iż społeczeństwo oczekuje obniżenia wieku emerytalnego - powiedział.

 

Prezydent podkreślił, że obniżenie wieku emerytalnego jest nie tylko jego zobowiązaniem, ale także PiS, premier Beaty Szydło oraz posłów zasiadających w Sejmie. - Wierzę, że rząd i Sejm kierując się najlepszymi intencjami będą chciały doprowadzić do uchwalenia tej ustawy - dodał.

 
Andrzej Duda pytany, czy jest dla niego do zaakceptowania propozycja, aby do projektu obniżającego wiek emerytalny dodać kryterium stażu pracy: 35 lat dla kobiet, 40 lat dla mężczyzn, odparł: - Nie mam nic przeciwko składaniu propozycji zmian, jeśli będą one miały charakter konstruktywny, czy będą w lepszy sposób odpowiadały potrzebom społecznym. Będę dążył do tego, aby wiek emerytalny został obniżony, co zakłada złożony przeze mnie projekt. To moja obietnica wyborcza.


"Doświadczony i odpowiedzialny" kandydat na szefa NBP


Prezydent odpowiedział także na pytanie, kiedy przedstawi kandydata na szefa Narodowego Banku Polskiego. - Mam już kandydata doświadczonego i odpowiedzialnego. Jestem przekonany, że zostanie on zaakceptowany przez rynki finansowe  - powiedział.


Dopytywany, czy prawdziwe są doniesienia, że jest nim Adam Glapiński, prezydent odparł, że "kandydat zostanie ujawniony w odpowiednim czasie".


Na początku marca prof. Adam Glapiński został powołany na członka zarządu Narodowego Banku Polskiego przez prezydenta; wnioskował o to prezes NBP prof. Marek Belka.


"UE jest słaba decyzyjnie i to jest dzisiaj jej problemem"


W rozmowie z Polską Agencją Prasową Andrzej Duda mówił również o solidarności w ramach Unii Europejskiej. Według niego w UE jest "za mało solidarności w odniesieniu do zrozumienia sytuacji krajów Europy Środkowo-Wschodniej, które cały czas gonią bogate państwa Zachodu i gdzie dzisiaj staramy się podnieść poziom życia, by młodzi ludzie nie musieli wyjeżdżać, szukać pracy za granicą, szukać tam dobrego, przyzwoitego wynagrodzenia, które pozwala na normalne życie".


„Unia musi być wspólnie znacznie bardziej decyzyjna, UE jest silna, ale słaba decyzyjnie i to jest dzisiaj problem Unii. Być może wynika to z tego, że generalnie w UE jest za mało solidarności" - ocenił prezydent.


- To przede wszystkim kwestia solidarności i wspólnego działania w wielu sprawach, zrozumienia także dla tych kwestii, które są istotne z punktu widzenia suwerenności państw, jak choćby polityka energetyczna i surowcowa - ocenił Andrzej Duda.

 

Prezydent o rozbudowie armii

 

- NATO ma nam pomagać, ale musimy mieć swoją silną armię, bo najlepiej byłoby, gdybyśmy byli w stanie w razie jakiegokolwiek zagrożenia poradzić sobie sami – powiedział prezydent Andrzej Duda, odnosząc się do planów rozbudowy polskiej armii. To jest kwestia odpowiedzialności całej klasy politycznej, w tym także opozycji - dodał.

 

Komentując zapowiedzi MON dotyczące rozbudowy polskiej armii, prezydent powiedział, że jest to "element zwiększający potencjał bezpieczeństwa". - Bo dzisiaj zapewnienie bezpieczeństwa Polakom, zwłaszcza w takiej sytuacji geopolitycznej, jaką mamy, to oczywiście jak najlepsza współpraca z partnerami z Sojuszu Północnoatlantyckiego, wzmacnianie obecności Sojuszu Północnoatlantyckiego w naszej części Europy, także - ja bym chciał - w Polsce i wreszcie kwestia w tym aspekcie niezbędna - to jest wzmacnianie potencjału polskiej armii. Bo przecież najlepiej byłoby, gdybyśmy byli w stanie w razie jakiegokolwiek zagrożenia poradzić sobie sami - mówił Andrzej Duda.

 

PAP