Ludwik Dorn w programie "To Był Dzień" przestrzegał nowego szefa policji przed uleganiem naciskom polityków. - W tej chwili on ma w ręku wszystkie karty, bo obecny obóz władzy nie może bez popadania w straszliwą kompromitację pozbyć się go - stwierdził Dorn.

 

- On ma bardzo dobry zawodowy życiorys. W pewnym sensie to jest dziecko moje i komendanta głównego policji Marka Bieńkowskiego, który był razem ze mną komendantem, razem ze mną odszedł, kiedy pan Kaczyński mnie zdymisjonował - ocenił Dorn nowego szefa policji nadinsp. Jarosława Szymczyka, do tej pory kierującego śląską policją i zastąpił insp. Zbigniewa Maja, który 11 lutego podał się do dymisji.

 

"Zieliński w rzeczywistości nie za bardzo ogarnia"

 

Były szef MSWiA zaznaczył, że jeśli nowy komendant główny "będzie chciał służyć obywatelom, a nie być komendantem policji partyjnej", to "może to zrobić", ale "będzie miał trzy problemy".

 

- Pierwszy to jest wiceminister Zieliński. Przestrzegam: to jest człowiek, który będzie chciał panu wejść na głowę. On ma taką naturę. Moja rada, to trzymać na dystans. Będzie próbował wejść na głowę, to powiedzieć: nie - stwierdził Dorn.

 

- Chłód, dystans i wiedza, że pan zawsze może wyciągać raport o odejściu - wyjaśnił Dorn. - Minister Zieliński jest jaki jest, w rzeczywistości on nie za bardzo ogarnia - dodał.

 

"Kamiński będzie kłamał w żywe oczy i robił swoje"

 

Jako kolejny "problem" jaki stanie przed nowym szefem policji, były wicepremier wskazał osobę ministra koordynatora ds. służb specjalnych Mariusza Kamińskiego.

 

- On będzie, a mówię to jako były szef MSWiA w rządzie PiS, policję osłabiał na dwa sposoby. Po pierwsze będzie podkupywał najlepszych policjantów i ściągał do podległych sobie służb. Oczywiście będzie mówił, że tego nie robi, kłamał w żywe oczy i robił swoje - stwierdził.

 

- Możliwe jest jeszcze coś innego, że zbędzie próbował zainstalwoać firmę w firmie, czyli skierować na zasadzie "oddelegowania" funkcjonariuszy CBA przede wszystkim do CBŚ  - wskazał Dorn.

 

- Trzeci problem to będzie z ministrem sprawiedliwości prokuratorem generalnym (Zbigniewem Ziobro - red.). On może się mieszać w sprawy kadrowe, ale przede wszystkim będzie dążył do tego, by policjanci byli popychadłami prokuratorów - stwierdził.

 

Broniłem policji przed CBA, prokuraturą i premierem Kaczyńskim

 

Dorn przyznał, że w czasie kiedy w latach 2005-2007 był wicepremierem, "bronił policję przed CBA, przed prokuraturą i przed premierem Kaczyńskim".  - Dlatego poleciałem, bo nie chciałem spełniać personalnych żądz - stwierdził.

 

- Mnie premier Kaczyński mógł zdymisjonować. W tej chwili przez półtora roku nikt nie ruszy komendanta - dodał.

 

Podkreślił, że nowy komendant policji, jeśli "będzie chciał służyć obywatelom", po półtora roku zostanie "sczyszczony" przez nową władzę.

- Będzie miał tyle swobody, ile sobie wywalczy w okresie założycielskim. Teraz wszyscy będą mu chcieli wejść na głowę. Będzie mu chciał wejść na głowę minister Zieliński, Kamiński i Ziobro - powiedział Dorn.

 

- Ponieważ ma w tej chwili bardzo mocne karty, to oni konsekwencje odłożą na półtora roku. Jeżeli się nie obroni, to będzie musiał się stać nadmiernie manewrowy z uszczerbkiem dla służby - wyjaśnił.

 

"Blaszczak boi się własnego cienia"

 

Dorn podkreślił też, że "wyczyszczono większość doświadczonej kadry w policji".

 

- Po radosnej twórczości pana ministra, nawet nie Błaszczaka, bo on własnego cienia się boi, tylko wiceministra Zielińskiego i poprzedniego komendanta głównego, większość doświadczonej kadry w policji wyczyszczono, były odejścia generałów, przy czym to nie byli żadni leśni dziadkowie - stwierdził.

 

- Cala reszta komendantów wojewódzkich, to jest efekt czystek prowadzonych przez komendanta Maja - wyjaśnił.

 

Dorn podkreślił, że większość nowej kadry "nie szła taką drogą kumulacji doświadczeń okazywania cech kierowniczych i przywódczych". - To są ludzie powyciągani z kalendarzyka ministra Zielińskiego i eks-komendanta Maja - powiedział Dorn.

 

Polsat News