We wtorek prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz poinformowała, że w związku z tym, iż "głaz z tablicą ku pamięci Lecha Kaczyńskiego jest nielegalny", wszczęta zostanie kontrola.

 

Jóźwiak w rozmowie z Polsat News przyznał, że on sam w piątek dowiedział się o zaplanowanym na niedzielę odsłonięciu pomnika-głazu z tablicą. - Nagle okazało się, że w nocy go postawiono - powiedział.

 

"Wojewoda będzie zobowiązany do usunięcia"

 

Dodał, że pełne kompetencje w zakresie orzekania o legalności takiego upamiętnienia Lecha Kaczyńskiego ma stołeczny konserwator zabytków, który wezwał Urząd Wojewódzki do złożenia wyjaśnień w kwestii procedury postawienia tego pomnika.  

 

- Wyjaśnienia powinny wpłynąć wkrótce, wtedy konserwator będzie mógł wydać decyzję w zakresie nielegalności tego upamiętnienia - powiedział Jóźwiak. Jak dodał, wojewoda będzie zobowiązany do usunięcia gł.

 

"Opiniowała Anna Maria Anders"

 

Wiceprezydent Warszawy zaznaczył, że ma nadzieję "iż pan wojewoda i urząd wojewódzki wróci do pierwotnej wersji tego, aby ta tablica zawisła na elewacji budynku zgodnie z wytycznymi Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa", czyli "organu państwowego podległego ministerstwu kultury".

 

- To nie są nasze fanaberie. Na czele rady, w czasie kiedy było to opiniowane, stała pani Anders (obecnie senator PiS - red.) - dodał.

 

Urząd odpowiada


Zapytaliśmy urząd wojewody o to, kto zdecydował, by tablicę umieścić na głazie, a nie na budynku. Biuro prasowe urzędu odpowiedziało, że "inicjatorem miejsca upamiętnienia jest Krąg Pamięci Narodowej oraz Komitet Katyński". Z pisma, które otrzymał polsatnews.pl wynika również, że "inicjatorzy są również fundatorami miejsca upamiętnienia". Nie otrzymaliśmy informacji o koszcie przedsięwzięcia.


Na pytanie o autora płaskorzeźby urząd odpowiedział, że "autorem miejsca upamiętnienia jest Józef Heliński".


Biuro prasowe nie odniosło się do pytania polsatnews.pl z prośbą o skomentowanie słów wiceprezydenta Jóźwiaka, który powiedział że "głaz na dziedzińcu jest nielegalny".


Głaz na dziedzińcu tymczasowo


Z odpowiedzi urzędu wojewody wynika, że miejsce upamiętnienia ma charakter tymczasowy, ponieważ na drugą połowę tego roku planowane są prace związane z remontem całego dziedzińca. Jak się dowiedzieliśmy, zostaną przeprowadzone „ustalenia architektoniczne, które będą się odbywały również z konserwatorem zabytków”.


W trakcie tych konsultacji ma zostać podjęta decyzja na temat stałej lokalizacji miejsca upamiętnienia. Trwa kompletowanie dokumentacji dotyczącej remontu. Z pisma nie wynika, czy brana jest pod uwagę możliwość umieszczenia tablicy na budynku.


Opinia Rady nie dotyczy głazu


Zapytaliśmy również dlaczego zdecydowano się na umieszczenie na tablicy słowa "poległ", choć według Rady Pamięci Walk i Męczeństwa zwrot ten przysługuje jedynie żołnierzom.


Urząd odpowiedział, że "opinia Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w tym przedmiocie została wydana w stosunku do tablicy memoratywnej, która miała być zawieszona na elewacji frontowej budynku, a zatem nie dotyczyła obecnego miejsca upamiętnienia".


Dodano też, że "taka forma upamiętnienia nie wymagała opinii Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, gdyż nie należy to do zadań Rady ustalonych w ustawie, na co Sekretarz Rady sam wskazał, w piśmie opiniującym umieszczenie tablicy".

 

Polsat News