Tego dnia w parlamencie oczekiwane były dwa ważne wydarzenia: swą dymisję oficjalnie miał złożyć premier Arsenij Jaceniuk, a jego partia Front Ludowy wraz z prezydenckim Blokiem Petra Poroszenki miała ogłosić powstanie nowej koalicji. Ta z kolei miała wysunąć na stanowisko nowego szefa rządu obecnego przewodniczącego Rady Najwyższej Wołodymyra Hrojsmana.

 

Żadna z tych zapowiedzi nie została zrealizowana. Rozmowy o rządzie nie przyniosły rozwiązania kryzysu politycznego.

 

Front Ludowy czeka, ale cierpliwość się wyczerpuje

 

- Wszystko rozbija się o skład rządu. Trwa walka między administracją Poroszenki a Hrojsmanem. Administracja stara się zainstalować w jego rządzie swoich ludzi, a Hrojsman chce mieć w nim swoich - powiedział dziennikarzom w godzinach wieczornych deputowany Bloku Poroszenki Serhij Łeszczenko.

 

Spór toczy się w ramach jednego ugrupowania: Bloku Poroszenki.

 

- Negocjacje na temat nowej Rady Ministrów przeradzają się w farsę. Nie ma zgody odnośnie do kandydatur z ramienia Bloku Poroszenki. Front Ludowy czeka, ale cierpliwość się wyczerpuje - skomentował szef MSW Arsen Awakow, członek rady politycznej ugrupowania Jaceniuka.

 

Albo decyzja w środę "albo idziemy na wybory"

 

Jurij Łucenko, szef frakcji parlamentarnej Bloku Poroszenki, miał z kolei oświadczyć, że prezydent nalega, by konflikt wokół nowego rządu został rozwiązany jak najszybciej. W mediach pojawiły się fragmenty jego korespondencji telefonicznej na ten temat. - Jutro (w środę) mamy podjąć decyzję, albo idziemy na wybory - czytamy.

 

Jeszcze w poniedziałek przed południem Hrojsman ogłosił, że ma już listę kandydatów do tek ministerialnych w swoim rządzie. Gabinet będzie reformatorski i doprowadzi do odrodzenia wzrostu gospodarczego - zapewniał.

 

Premier Jaceniuk zdecydował się podać do dymisji, gdyż w lutym stracił poparcie w parlamencie. Było to następstwem krytyki za zbyt powolne reformy i brak postępów w walce z korupcją. Jaceniuk oświadczył jednocześnie, że jego partia pozostanie w prozachodniej koalicji z Blokiem Poroszenki.

 

"Dwie twarze władzy ukraińskiej"

 

- Po zachłyśnięciu się narracją majdanową, oligarchowie cierpliwie czekali i teraz powoli próbują wrócić i wpływać na życie polityczne na Ukrainie w takiej formie, w jakiej kiedyś to robili - powiedział w programie „To Był Dzień na Świecie” w Polsat News 2 Jan Piekło, dyrektor Fundacji Współpracy Polsko-Ukraińskiej PAUCI.


- Jak gałęzie władzy zaczną w końcu rozchodzić się od siebie, gospodarka odejdzie od polityki, sądownictwo będzie oddzielne i niezależne, to będzie poważny krok ku temu, że oligarchowie (…) zaczną grać według zasad, a nie tak jak do tej pory, że mogli robić wszystko, bo mieli "mocne plecy" w polityce, albo na odwrót. Kto kogo promuje trudno powiedzieć, dlatego że są dwie twarze władzy ukraińskiej - duży biznes oligarchiczny i polityka - podkreśliła dr Natalia Riabińska, socjolog, Ukrainka mieszkająca w Polsce.

 

PAP, Fot. Wołodymyr Hrojsman fot. PAP/EPA/ROMAN PILIPEY