Podczas burzliwego posiedzenia posłowie opozycji zadawali kandydatowi wiele pytań, głównie o konflikt wokół TK, na które Jędrzejewski generalnie odmawiał odpowiedzi. PiS protestowało przeciw "wikłaniu kandydata w spór o TK".

 

PO: PiS nie wykorzystał szansy załagodzenia sporu

 

Borys Budka (PO) mówił, że wygaśnięcie mandatu Granata otwierało możliwość rozwiązania sporu o TK, ale PiS tej szansy nie wykorzystało. - Wybraliście drogę, która spowoduje, że ten spór będzie dalej trwał - powiedział wnioskodawcom. Dodał, że nie neguje kwalifikacji Jędrzejewskiego.

 

- Wybór nowego sędziego wywróci porozumienie w sprawie TK do kosza - dodała Kamila Gasiuk-Pihowicz (N).

 

Budka pytał kandydata, czy premier może nie publikować wyroków TK i według której ustawy (o Trybunale) będzie pracował w TK. Był tez pytany, jak rozumie pojęcie niezawisłości sędziego. Kandydat powiedział, że nie będzie się wypowiadał co do sprawy publikacji wyroku, w której - jak mówił - PO może uruchomić odpowiednie procedury prawne. Na drugie pytanie Budki odpowiedział, że "jeśli będzie orzekał, to zdecyduje, bo to są kwestie sporne".

 

Jędrzejewski podkreślił, że w trójpodziale władz żadna z nich nie może zyskiwać ponad miarę. - Mam wrażenie że pewna władza uzurpuje sobie pewne kompetencje; np. postanowienie zabezpieczające; może mi pan powiedzieć, co to jest" - zwrócił się do Budki. - Sędzia powinien być niezawisły także od wpływów wewnątrz TK - ocenił kandydat. - Ostatnie wyroki TK są bardzo obszerne - dodał.

 

Gasiuk-Pihowicz pytała, czy sejmowe uchwały unieważniające wybór 5 sędziów TK przez poprzedni Sejm w październiku 2015 r. wywołały skutki prawne. - Mam na temat tych uchwał swoje zdanie - odparł kandydat, ale uchylił się od odpowiedzi.

 

- Sędziów wybiera Sejm; jeśli jest wybór nowych sędziów, to TK nie może tego kwestionować - dodał, podkreślając, iż nie może być tak, że "trzech sędziów bierze pieniądze, a nie orzeka".

 

PiS: Pytania godzą w apolityczność sędziów

 

- Te pytania godzą w apolityczność sędziów - ocenił przewodniczący komisji Stanisław Piotrowicz (PiS). Za niedopuszczalne uznał pytania dotyczące bieżącej polityki, bo kandydat nie ma prawa ujawniać swych poglądów.

 

- Z tymi kwestiami może on się zetknąć podczas ewentualnego orzekania, a zatem nie może o tym mówić - dodała Małgorzata Wassermann (PiS), która wezwała przewodniczącego, by uchylał takie pytania. Według niej opozycja chce go zmusić do zajęcia stanowiska w sporze o TK. - Posłowie muszą mieć pełny obraz pana profesorowi - replikowała Barbara Dolniak (N).

 

W dalszej kolejności Gasiuk-Pihowicz pytała, czy prezydent może odmówić zaprzysiężenia sędziów TK; czy niepublikowanie wyroku TK to przestępstwo; czy jest zwolennikiem całkowitego zakazu aborcji i jak ocenia odejście od kontradyktoryjności procesu karnego.

 

"Jakie ma pani kompetencje do oceny wiedzy prawniczej kandydata?" - pytała posłankę Nowoczesnej Krystyna Pawłowicz (PiS). Mówiła o "wylewaniu lewackich frustracji" przez nią. - Oni są gotowi na ataki ad usque mortem defecatam - oświadczyła Pawłowicz.

 

PO: Mówienie po łacinie może obrażać

 

- To karczemna awantura nielicująca z godnością posła - oceniła Gasiuk-Pihowicz, prosząc by nie nakładać cenzury na pytania posłów.

 

- Mówienie po łacinie może obrażać - ocenili posłowie PO.

 

Jędrzejewski odpowiedział Gasiuk-Pihowicz, że może zaprosić ją na seminarium i dyskutować o modelu trójpodziału władzy i roli TK.

 

Dodał, że np. we Francji orzecznictwo sądu konstytucyjnego było zawsze traktowane "po macoszemu".

 

- Gdybym odpowiedział, pani ogłosiłaby, że jestem PiS-owskim kandydatem i będę orzekał tak czy inaczej; po co pani chce wykazać, że jestem niedobrym PiS-owcem ? - pytał kandydat.

 

- A ja będę orzekał zgodnie z sumieniem, ważąc racje za i przeciw - oświadczył. Dodał, że nigdy nie należał do żadnej partii politycznej.

 

Sędzia TK na 9 letnią kadencję

 

57-letni prof. Jędrzejewski jest prawnikiem, profesorem nadzwyczajnym Uniwersytetu Warszawskiego, ekspertem prawa karnego, dyrektorem Instytutu Prawa Karnego UW. Jest również profesorem nadzwyczajnym w Wyższej Szkole Administracji Publicznej w Ostrołęce. Autor wielu prac naukowych, głównie z zakresu prawa karnego materialnego. Wpisany na listę adwokatów niewykonujących zawodu.

 

Zgodnie z konstytucją Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów, wybieranych indywidualnie przez Sejm na 9 lat spośród osób wyróżniających się wiedzą prawniczą; ponowny wybór do składu Trybunału jest niedopuszczalny.

 

Ustawa o TK z czerwca 2015 r. stanowi, że sędziów TK wybiera indywidualnie, na dziewięcioletnie kadencje, Sejm bezwzględną większością głosów, w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Sędzią Trybunału - jak zapisano w nowelizacji ustawy o TK z 19 listopada 2015 r. - może być osoba, która posiada kwalifikacje wymagane do zajmowania stanowiska sędziego Sądu Najwyższego lub Naczelnego Sądu Administracyjnego.

 

Kolejna z nowelizacji - z 22 grudnia 2015 r. - uchyliła m.in. art. 19 i 20 ustawy o TK, według których prawo zgłaszania kandydata na sędziego Trybunału przysługuje Prezydium Sejmu oraz grupie co najmniej 50 posłów. Jak wskazano w uzasadnieniu tej nowelizacji, autorstwa PiS, te dwa artykuły stanowiły rozwiązanie konkurencyjne dla regulaminu Sejmu, czym wprowadzały sprzeczność oraz ingerowały w autonomię Sejmu w zakresie wyboru sędziów TK.

 

Według regulaminu Sejmu, wnioski w sprawie kandydata na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego mogą zgłaszać Prezydium Sejmu albo co najmniej 50 posłów. Wnioski składa się marszałkowi Sejmu w terminie 30 dni przed upływem kadencji sędziego TK.

 

TK orzekł 9 marca, że kilkanaście zapisów grudniowej noweli ustawy o TK jest niekonstytucyjnych. TK uznał, że cała nowela jest sprzeczna m.in. z konstytucyjną zasadą poprawnej legislacji. Według rządu nie był to wyrok i nie będzie publikowany. Komisja Wenecka zarekomendowała opublikowanie orzeczenia.

 

PAP