- Dzisiaj otrzymałem kolejne materiały, które świadczą o niegospodarności, a wręcz mogę powiedzieć o oszustwach - stwierdził Jurgiel, odnosząc się do dokumentów dotyczących byłego prezesa stadniny w Janowie Podlaskim - Marka Treli.

 

Umowy dzierżawy zawarte po kilku miesiącach

 

Jak wyjaśnił, z dokumentów, które dziś otrzymał, wynika, że w dniach 16-19 października ubiegłego roku, ówczesny prezes stadniny w Janowie Podlaskim podpisał umowę dzierżawy na cztery konie z prawie półrocznym opóźnieniem.

 

- Przebywał na urlopie w Rzymie. Podpisał wtedy umowę z właścicielem na cztery konie, chociaż te konie przebywały w Janowie już od maja tego roku - tłumaczył Jurgiel.

 

"Klacz Amra nie miała zostać pokryta"

 

- Były rachunki na to, że one (cztery konie - red.) były leczone. Klacz Amra, po badaniach miała zalecenie weterynarza, aby nie była pokryta, mimo to została pokryta - powiedział Jurgiel. Podkreślił, że jest zaskoczony faktem, iż "pozwolił na to tak doświadczony fachowiec, wbrew zakazowi lekarza". Ocenił, że mogło się to przyczynić do padnięcia w nocy z piątku na sobotę klaczy Amra należącej do Shirley Watts, żony perkusisty zespołu Rolling Stones.

 

- Taki fachowiec, tak doceniany, dopuścił pośrednio do śmierci tej klaczy, bo tak jest to zapisane w księgach hodowlanych i pozwolił telefonicznie na uśmiercenie klaczy. Podpisał umowy w trakcie urlopu, nie powinien był ich podpisywać - stwierdził minister rolnictwa.

 

Jak dodał, odwołanie Marka Treli "było zgodne z decyzją i wnioskiem CBA", które stwierdziło "wyprowadzanie pieniędzy państwowych ze spółki". - Po pierwsze: nie ma ludzi niezastąpionych. Przede wszystkim uczciwość. Ten proces trzeba było zatrzymać, a hodowców w Polsce jest wielu - zaznaczył Jurgiel.

 

Zamiany we władzach stadniny

 

Prezesi stadnin koni arabskich: Marek Trela z Janowa Podlaskiego i Jerzy Białobok z Michałowa oraz inspektor ds. hodowli koni Anna Stojanowska zostali zdymisjonowali 19 lutego przez prezesa Agencji Nieruchomości Rolnych. Decyzja ta spotkała się z oburzeniem środowiska w kraju i za granicą, wiele krytycznych głosów padło ze strony polityków opozycji i mediów.

 

Prezesem stadniny w Janowie został Marek Skomorowski, w przeszłości m.in. zastępca dyrektora lubelskiego oddziału ARiMR, z wykształcenia ekonomista. Prezes w rozmowie z Polsat News przyznał pod koniec lutego, że nie miał wcześniej styczności z końmi, ale "będzie to jego pasja".

 

Dziś minister rolnictwa poinformował, że Skomorowski "w związku z nagonką medialną oddał się wczoraj do dyspozycji prezesa Agencji Nieruchomości Rolnych".  

 

Jurgiel zaznaczył, też że "podtrzymuje zasadność" powołania Skomorowskiego na stanowisko prezesa stadniny, "jako fachowca". Pytany, czy prezes zna się na hodowli koni, minister rolnictwa podkreślił, że skończył studia ekonomiczne i ma też wykształcenie rolnicze. Dodał, że sam ma pokrewne wykształcenie w zakresie rolnictwa.

 

Niezwłoczenie będzie powołany p.o.

 

W poniedziałkowym komunikacie resort rolnictwa informował z kolei, że według Jurgiela zarząd stadniny w Janowie Podlaskim powinien zostać zmieniony; niezwłocznie powinien też zostać rozpisany konkurs na stanowiska w zarządzie spółki.

 

Minister w rozmowie z Dorotą Gawryluk zapytany jak rozumieć treść tego komunikatu, odpowiedział: "wczoraj prezes poinformował, że podaje się do dyspozycji. Ja zaleciłem ogłoszenie konkursu i jednocześnie w najbliższym czasie, niezwłocznie, zostanie powołana osoba pełniąca obowiązki. Bo przecież ktoś musi stadniną zarządzać. To, że prezes po takiej nagonce medialnej nie chce bezpośrednio zarządzać - ma prawo, natomiast nie mogę zostawić stadniny bez opieki".

 

Polsat News