Pod hasłem "Dialog i kompromis polityczny w Polsce" liderzy ugrupowań politycznych rozmawiali w czwartek w gabinecie marszałka Sejmu. - Rozpoczął się dialog polityczny, który będzie kontynuowany. Nie mogę z góry rozstrzygać, jaki będzie jego wynik, ale była to rozmowa, nie wojna. I to już jest bardzo znaczący postęp – powiedział na konferencji prasowej Jarosław Kaczyński.

 

Norbert Maliszewski w rozmowie z Jarosławem Gugałą stwierdził, że konkrety się nie pojawiły, ale "prezes zostawił sobie taką otwartą furtkę, żeby w razie czego tego kompromisu dokonać, jakby takie wymogi pojawiły się ze strony Komisji Europejskiej czy administracji amerykańskiej".

 

- Trzeba pamiętać, że taki efekt nie będzie długofalowy. Jeśli sam kompromis pozostanie w sferze gestów i mowy o kompromisie, to nie przyniesie to oczekiwanych skutków – ocenił.

 

Potrzebna koalicja PO-Nowoczesna

 

Maliszewski powiedział, że przeprowadzał badania, w których po zadaniu pytania ilu Polaków chce kompromisu, to jest to około 85 proc. Za działania wokół TK krytykuje rząd ponad 60 proc., a podobna liczba obywateli chce opublikowania orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego.

 

- Jak się patrzy na sondaże PiS, to one jednak nie spadają. Komentatorzy zapominają o innych słupkach – opozycji, też takiego syndromu budowania niechęci wobec PiS. Jakby podsumować notowania dla opozycji, to będą one większe niż dla PiS. Gdyby opozycja była silniejsza i bardziej merytoryczna, to te słupki by znacząco rosły. To co rośnie, to podobny efekt jak w 2007 roku w czasach prosperity – rządził PiS, natomiast Polacy głosowali przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu. Taki motyw jest coraz silniejszy. Może być tak, że Petru albo Schetyna nie będą silni merytorycznie, charyzmatyczni, ale w wyborach mogliby razem zwyciężyć ze względu na niechęć do tego, co robi PiS – wyjaśnił politolog.

 

Stwierdził równocześnie, że dla Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej rozwiązanie jest jedno – "muszą stworzyć koalicję, muszą do tego dojrzeć". - Walczą o ten sam elektorat i teraz jest efekt kanibalizmu. Jak będą walczyć ze sobą, to nie będą pozyskiwać wyborców – dodał.

 

Silne poparcie dzięki "500+"

 

Maliszewski powiedział, że jeśli chodzi o poparcie dla PiS, to nie należy spodziewać się znaczących spadków. – Jutro rusza program "Rodzina 500+". Przed wyborami ten program bardzo się podobał, po wyborach ludzie zaczęli wątpić, że będzie realizowany, ostatnio ma znowu silne poparcie na poziomie 66 proc. Pomimo sporów, PiS ma twardy elektorat, a te kilka punktów potrafi ugrać właśnie obietnicami socjalnymi – ocenił.

 

Polsat News