W połowie grudnia Przedsiębiorstwo Państwowe "Porty Lotnicze" zerwało umowę z Konsalnetem. Według doniesień mediów przyczyną miała być nieszczelność systemu bezpieczeństwa - że kontrolerom Urzędu Lotnictwa miało udać się wnieść na teren lotniska niebezpieczne przedmioty, w tym atrapy broni.


Nowe kierownictwo PPL informowało jednak, że rozwiązanie umowy z firmą Konsalnet związane było z wycofywaniem firm zewnętrznych z ochrony lotnisk. Sprawami bezpieczeństwa miały zająć się wewnętrzne spółki. Portal przytacza także rozmowę z chcącym pozostać anonimowym pracownikiem Konsalnetu, który powiedział, że "PPL nie zarzucał nam (Konsalnetowi - przyp. red.) niedopilnowania obowiązków, stwierdzono jedynie, że prywatny podmiot nie może ochraniać państwowego lotniska".

 

Nowa firma, stara obsada

 

Jak podaje Fly4Free.pl, 1 lutego spółka ACS przejęła firmę ochroniarską z Wrocławia Mar-Old, która zajmowała się ochroną lotniska w zielonogórskim Babimoście. Zmieniła się właściwie tylko nazwa, bo za bezpieczeństwo portu lotniczego odpowiadają ci sami pracownicy.


Według informacji portalu, w przejęciu chodziło o uzyskanie licencji Specjalistycznych Uzbrojonych Formacji Ochronnych, bez której spółka nie mogłaby ochraniać warszawskiego lotniska.


Dodatkowo portal informuje, że PPL przejęły od Konsalnetu wszystkich etatowych pracowników, którzy ochraniali lotnisko Chopina.


Nieoficjalnie lotniskowa spółka ma jednak problemy z ustaleniem warunków pracy, ponieważ proponuje pracownikom niższe wynagrodzenie, niż mieli w firmie ochroniarskiej. Z tego powodu ACS ma równolegle prowadzić nabór pracowników ochrony z zewnątrz.


Według portalu prezes spółki ACS odmówiła komentarza, a PPL nie dostarczyły swojego stanowiska.

 

Fly4Free.pl