Gdy znajoma, która ma dysleksję, zwierzyła się kiedyś Widellowi, mówiąc, że podczas czytania ma wrażenie, że słowa "skaczą" po kartce, a przyswojenie nawet krótkiego tekstu wymaga od niej sporo uwagi - ten postanowił sam sprawdzić, jakie to uczucie.

 

W ten sposób powstała jego symulacja, z której skorzystać mogą ludzie, którzy nie mają tego zaburzenia. Patrząc na przykładowy tekst, mogą sobie uświadomić, jak czytanie bywa kłopotliwe dla dyslektyków, gdy litery rzeczywiście przeskakują z miejsca na miejsce i trudno je układać w słowa.

 

Strona internetowa, którą zaprojektował Szwed, cieszy się ogromną popularnością. Wynika to także z faktu, że na trudności z czytaniem i pisaniem, brak podzielnej uwagi, niechęć do poświęcania czasu dłuższym tekstom, problemy z zapamiętywaniem przeczytanych fragmentów i kłopoty z nauką języków obcych - z roku na rok skarży się coraz więcej dzieci i dorosłych.

 

Nic wstydliwego

 

W Stanach Zjednoczonych od 10 do 15 procent. W Wielkiej Brytanii u co dziesiątego ucznia zdiagnozowano dysleksję. W Polsce 12,55 proc. nastolatków w ubiegłym roku egzamin gimnazjalny pisało ze specjalnym zaświadczeniem o dysleksji. Z danych Centralnej Komisji Egzaminacyjnej wynika, że to o 3,6 proc. więcej niż jeszcze pięć lat temu.

 

Twórcy strony zależało też na tym, by u ludzi borykających się z dysleksją zbudować przekonanie, że inni ich rozumieją. Poza tym, jak przypomniał Widell, sam Albert Einstein miał dysleksję. Z zaburzeniami borykają się także miliarder Richard Branson, czy reżyser Guy Ritchie.

 

The Independent