Janusz Kaczmarek komentując wypadek prezydenckiej limuzyny zaznaczył, że w tej sprawie należy oddzielać politykę od faktów. Jego zdaniem należy dokonać oceny, czy flota samochodów podległa BOR-owi jest właściwa, czy procedury działają, czy samochód był właściwie kontrolowany, serwisowany i czy miał ważne badania.

 

- Istotą jest przestrzeganie procedur, a następnie sprawdzanie, czy były przestrzegane. Wtedy nie będziemy mieć dziadowskiego państwa - przyznał odpowiadając na pytania Joanny Wrześniewskiej-Sieger.

 

Były minister spraw wewnętrznych pytany o to, czy oględziny miejsca zdarzenia były właściwie przeprowadzone, stwierdził: - Jest takie prawdopodobieństwo, że przy tym natężeniu ruchu dowody mogły przepaść bądź zostały pomieszane z innymi rzeczami, które nie miały nic wspólnego z tym zdarzeniem, a teraz trzeba będzie dokonywać ich oceny.

 

Zdaniem Janusza Kaczmarka potrzebne były także badania prezydenta Andrzeja Dudy, "bo zdarzenie było nietuzinkowe". - Jeżeli nie zostały wykonane, to nie ukrywam jestem zdziwiony. Aczkolwiek z wypowiedzi prezydenta wynikało, że czuje się dobrze, nie ma obrażeń na ciele, że inne osoby też takich obrażeń nie mają. Skoro takie słowa padają, to chyba wcześniej było to poprzedzone badaniami - dodał.

 

Priorytety Ziobry

 

Gość Polsat News spytany o to, jak jego zdaniem będzie wyglądało funkcjonowanie Prokuratury Generalnej, po tym, jak funkcję jej szefa objął minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro, odpowiedział: - Zmiany kadrowe na początku nadadzą ton pracy prokuratury. Na razie praca w prokuraturze zamrze.

 

Śledztwo smoleńskie będzie jego zdaniem jednym z priorytetów ministra Ziobry. - Trochę niepokoi mnie fakt, że są prokuratorzy, którzy zgłaszają się na ochotnika do prowadzenia tego śledztwa, bo nie wiem, jaka jest ich motywacja. Czy chęć prowadzenia dobrze tego postępowania, czy chęć zaistnienia, awansowania, a może wręcz politycznej kreacji swojej osoby. Ostrożnie podchodziłbym do prokuratorów, którzy zgłaszają się na ochotnika - podkreślał.

 

Dodał, że Jarosław Kaczyński ma władzę polityczną, a Zbigniew Ziobro będzie teraz miał władzę "w postaci narzędzi prawnych, które będą mu pozwalały zająć się każdą sprawą i każdą sprawę skontrolować".

 

Polsat News