1 września tego roku zniesiony zostanie obowiązek szkolny dla sześciolatków i przedszkolny dla pięciolatków. Dzieci będą rozpoczynać naukę w wieku siedmiu lat. Zamiast obowiązku przedszkolnego dla pięciolatków - będzie "prawo" do wychowania przedszkolnego. W praktyce ma to oznaczać, że samorząd musi zapewnić miejsca w przedszkolach. I, jak podkreśla minister edukacji narodowej, realizować swoje zadania tak, jak tego życzyliby sobie rodzice dzieci, którzy płacą podatki.

 

Zdaniem Anny Zalewskiej, największy problem z tymi zmianami ma warszawski samorząd. - Rodzice są manipulowani - powiedziała minister. Jej zdaniem dyrektorzy przedszkoli "są zakładnikami organu prowadzącego, czyli samorządu" i "na polecenie wydziału edukacji z premedytacją mówią rodzicom", że nie będzie dla ich dzieci miejsc.

 

- Mamy nazwiska dyrektorów i osób odpowiedzialnych, które doprowadzają do takich sytuacji - dodała szefowa resortu oświaty. - W ustawie jest napisane, że dzieci sześcioletnie zostają w przedszkolu, nie wolno im powiedzieć, że nie ma dla nich miejsca - podkreślała.

 

Manipulacja i dezinformacja

 

Anna Zalewska podawała przykłady "manipulacji", do których jej zdaniem dochodzi w warszawskich przedszkolach. - Wczoraj miałam spotkanie z rodzicami, którzy są absolutnie wstrząśnięci poziomem manipulacji i dezinformacji w przedszkolach i szkołach - powiedziała minister.

 

- Rodzice w jednym z przedszkoli mówią o tym, że tworzy się oddział "zamiejscowy" przy gimnazjum. Coś tak absurdalnego może wymyślić osoba, która została poddana dużemu naciskowi czy mobbingowi. Nie ma czegoś takiego, jak oddział zamiejscowy czy filia przedszkola - zauważyła w rozmowie z Bartoszem Kurkiem.

 

Wojna totalna Schetyny

 

- Po tym, jak Grzegorz Schetyna (przewodniczący Platformy Obywatelskiej - red.) powiedział o wojnie totalnej, zrozumiałam, że rzeczywiście wypowiada wojnę totalną na każdym froncie, również tam, gdzie zakładnikami stali się rodzice i dzieci - stwierdziła Anna Zalewska.

 

Problemy z warszawskimi przedszkolami, jej zdaniem, mają wynikać z tego, że "zobowiązanie pani prezydent (Hanny Gronkiewicz-Waltz - red.) jest pewnie silne w stosunku do Grzegorza Schetyny".

 

Polsat News