Akt przekazania dokumentów do Archiwum Akt Nowych podpisali darczyńcy - dr hab. Tomasz Chlebowski i dr Maciej Ciołek z Canberry - oraz dyrektor Archiwum Akt Nowych dr Tadeusz Krawczak.


Pozyskanie nowych dokumentów, jak powiedział dyrektor Archiwum Akt Nowych, zbiegło się ze sprawami związanymi z archiwum gen. Kiszczaka. Jednak jak zastrzegł, działania AAN pokazują drugą stronę - że w archiwach prywatnych mieszają się też cenne dokumenty organizacyjne struktur podziemnych z dokumentacją prywatną. - Istnieje cała masa inicjatyw, aby zabezpieczyć dokumentację, która przeważnie bezpłatnie trafia do archiwum - mówił.


Krawczak zaapelował, byśmy "dbając o bogactwo po naszych przodkach jednocześnie zabezpieczali dokumentację". Podkreślił, że w archiwach państwowych dostępna jest tylko jej niewielka część. - Jak w przyszłości będziemy odtwarzać nasze życie społeczno-polityczne, skoro tego typu dokumentacja nie trafia we właściwe miejsca? (...) Jeśli dokumentacja nie trafia do archiwów państwowych, to pojawia się pytanie, gdzie ona jest? - pytał. - To będzie troska przyszłych badaczy, ale powinna też być nasza: co pozostawimy po sobie jako spuściznę następnym pokoleniom - dodał.


Archiwa organizacji polonijnych z Australii


Do zbiorów państwowych przekazano dwa archiwa prywatne. Właścicielem jednego z nich był dotychczas dr Maciej Ciołek, który na początku lat 70. XX w. zamieszkał w Australii. Ciołek przekazał AAN archiwa organizacji polonijnych z Australii - Związku Wolnych Polaków w Australii Solidarność (The Association of Free Poles in Australia Solidarity) i Kanberskich Przyjaciół Solidarności (Canberra Friends of Solidarity).


- W 1981 roku dla mnie i dla moich najbliższych było szokiem (...) to, co się stało w Polsce. W związku z tym było całkiem naturalne, że w momencie, kiedy ktoś w Australii zainicjował powstanie różnego rodzaju organizacji wspomagających polską Solidarność, uwięzionych i internowanych, te organizacje powstawały jak grzyby po deszczu - mówił Ciołek. - Każdy mógł przystąpić do organizacji, każdy wspomagał tak, jak potrafił - czasami w sposób logistyczny, czasami znajomościami, znakomitą znajomością języka angielskiego (...) - dodał.


- Trzy tygodnie temu, kiedy pakowałem swoje rzeczy przed wyjazdem do Polski przyszło mi do głowy, że mam wielką paczkę dokumentów i jeżeli mam coś z nimi zrobić, to na pewno nie zostawić na pamiątkę dzieciom. Choć są dorosłe i myślące, to spojrzą na to i zignorują problem, bo nie mają kontekstu i nie będą wiedzieli, co z tym fantem zrobić. Pomyślałem, że Archiwum Akt Nowych byłoby dla nich naturalnym domem, dodatkową cegiełką do informacji o Polsce współczesnej - tłumaczył.


"Skarb bezcenny"


Dr Tomasz Chlebowski przekazał do AAN archiwum swojego dziadka, Tomasza Piskorskiego (1898-1940), który był prawnikiem, działaczem "PET" i ZMP "ZET" (konspiracyjne organizacje polskiej młodzieży, działające podczas zaborów ), instruktorem harcerskim (do funkcji Naczelnika Harcerzy pełnionej w 1936 r.) i działaczem niepodległościowym. Po okresie więzienia w Starobielsku, został zamordowany w Charkowie. Dzienniki pisał nieregularnie od dziewiątego roku życia, od siedemnastego natomiast uzupełniał je codziennie. Zapisał ok. 400 zeszytów o łącznej objętości 11 tys. stron, z których przetrwało co najmniej 127.


- Dziadek uważał, że te jego pamiętniki są najważniejszą i najcenniejszą rzeczą, jaką posiadał. Pisał np. "Tę masę zapisanego papieru uważam za skarb bezcenny, za rzecz, której bym nigdy się nie wyzbył. Raczej bym ostatnią koszulę oddał, niż pamiętniki" - powiedział Chlebowski.


"Kłamać nie wolno w pamiętniku"


- Świadectwo dziadka ma znaczenie dla historii wielu ruchów młodzieżowych i niepodległościowych, zarówno podczas I wojny światowej, jak i w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Opisywał wydarzenia, na które chciał mieć wpływ i które chciał zmieniać. Traktował to bardzo poważnie, zdawał sobie sprawę z wartości i wagi tych pamiętników. Myślał o ich wydaniu - mówił Chlebowski.


- Dziadek pisał między innymi: "Świadomość tego, że to, co robię, będę musiał opisać, chroni mnie przed postępkiem ujemnym. Jest to wtedy jakby przestroga. Kłamać nie wolno w pamiętniku, a więc będziesz się musiał przyznać do swojej miernoty" - dodał.


Piskorski w dziennikach zwracał uwagę m.in. na nazwy, nazwiska i adresy. "Te szczegóły przydać się mogą mnie samemu, jak i późniejszym badaczom, którzy w mych opisach znajdą niejedną wiadomość im potrzebną. A zdaję sobie zupełnie sprawę, że życie młodzieży, a zwłaszcza ich praca organizacyjna, będzie kiedyś przedmiotem poważnych studiów. (...) To, co robię, może mieć ważną wagę dla historyka, przyszłego badacza ruchów młodzieży w czasie Wielkiej Wojny (I wojny światowej)" - pisał.


100-lecie Archiwów Społecznych


Uroczystości przekazania towarzyszyła prezentacja pozyskanych w ostatnim czasie dokumentów - m.in. archiwum Jana Zientarskiego - legionisty, oficera Wojska Polskiego i Komendanta Okręgu Radomsko-Kieleckiego w konspiracyjnych ZWZ/AK, a także archiwa Polskiej Organizacji Walki o Niepodległość - kryptonim "Monika" - założonej w 1941 r. przez konsula generalnego RP w Lille Aleksandra Kawałkowskiego, która - współpracując z francuskimi grupami - brała udział w walkach wywiadowczych i dywersyjnych wymierzonych w Niemców.


W lutym bieżącego roku obchodzone jest 100-lecie powstania Archiwów Społecznych