Patent domokrążców, który od kilku miesięcy opisuje "Gazeta Wrocławska", jest dość prosty. Mówią seniorom, że zgodnie z unijnymi wymogami konieczna jest wymiana żarówek. A później oferują takie, które "UE akceptuje". Tyle, że każą sobie za nie płacić po kilkadziesiąt złotych za sztukę.

 

Co więcej, gdy starsza osoba się waha, domokrążca przekonuje, że 60 złotych za jedną żarówkę to promocja, bo niebawem ceny jeszcze pójdą w górę. Albo używa argumentu w postaci umów podpisanych wcześniej przez wszystkich sąsiadów, którzy zdecydowali się na zakup żarówek.

 

Ostatecznie sprzedawca sam wkręca żarówkę, czym jeszcze zaskarbia sobie sympatię kupującego.

 

Policja apeluje, by pokrzywdzeni się zgłaszali

 

Jak podaje "Gazeta Wrocławska", sprawą pokrzywdzonych emerytów zajął się już miejski rzecznik konsumentów we Wrocławiu, a policja czeka na zgłoszenia od osób, które czują się pokrzywdzone.

 

Do akcji wymierzonej w oszustów włączyli się niedawno także księża, którzy z ambony mają przestrzegać swoich parafian o potencjalnym zagrożeniu.

 

- Gdy ludzie o zagrożeniu dowiedzą się od swojego proboszcza lub osób bliskich, będą bardziej czujni - powiedział ks. Rafał Kowalski, rzecznikowi archidiecezji wrocławskiej, w rozmowie z dziennikarzami.

 

Gazeta Wrocławska