W urzędach pracy na koniec stycznia zarejestrowanych było 1 mln 648 tys. osób - o 85 tys. więcej niż w grudniu 2015 roku. W skali roku poziom bezrobocia w styczniu zmniejszył się jednak o 270 tys. osób. Przed rokiem stopa bezrobocia wynosiła 11,9 proc.

 

"Zima to okres, w którym bezrobocie z przyczyn sezonowych wzrasta. Jest to stała tendencja odnotowywana od wielu lat" - oceniła minister rodziny i pracy Elżbieta Rafalska cytowana w komunikacie resortu.

 

"W ubiegłym roku do urzędów pracy wpłynęło prawie 1,3 mln ofert pracy, czyli prawie o 17 proc. więcej niż w 2014 r. Zmniejsza się także skala zwolnień grupowych" - poinformowała.

 

Najmniej bezrobotnych w Wielkopolsce

 

Jednocyfrowa stopa bezrobocia wciąż utrzymuje się w sześciu województwach. Na najniższym poziomie jest w Wielkopolsce (6,5 proc.), na Śląsku (8,5 proc.) i na Mazowszu (8,7 proc.).

 

Pracodawcy zgłosili w styczniu do urzędów blisko 85 tys. wolnych miejsc pracy i aktywizacji zawodowej. To o 6,3 tys., czyli 8 proc. więcej niż miesiąc wcześniej. Więcej ofert pracy odnotowano w 12 województwach. Największy wzrost odnotowano w województwie podlaskim - aż o 60,5 proc.

 

Na wiosnę pracy będzie więcej

 

Zdaniem eksperta Pracodawców RP Łukasza Kozłowskiego początek roku to tradycyjnie najgorszy okres dla polskiego rynku pracy. Zatrudnienie sezonowe, w tym to związane ze świętami Bożego Narodzenia, jest już w tym czasie zakończone, co powoduje, że bezrobotnych jest więcej niż w miesiącach letnich. 


- Styczniowy wzrost bezrobocia o 0,5 pkt proc. prezentuje się w tym kontekście nie najgorzej, jest on bowiem mniejszy niż w latach 2009-2014 - zauważył ekspert.


- Kolejny miesiąc nie powinien być istotnie gorszy od stycznia, a od marca lub najpóźniej kwietnia możemy spodziewać się powrotu do stosunkowo dynamicznego spadku bezrobocia - dodał Łukasz Kozłowski.


Jego zdaniem można spodziewać się, że niski odsetek osób pozostających bez pracy przyczyni się do szybszego wzrostu płac w tym roku.

 

PAP