Według Macierewicza, "kompeltne zniszczenie meldunków", nastąpiło w "dwóch fazach w końcu 2011 roku i na początku 2012 roku". - Najpierw podarcie, a później takie zniszczenie, by nie można było tego w żaden sposób odtworzyć - tłumaczył.

 

"Działanie uniemożliwiające dojście do prawdy"

 

- To tylko może taki bardzo szokujący, ale jeden z przykładów tego typu działań, z jakimi mieliśmy do czynienia, mających na celu utrudnienie, albo wręcz uniemożliwienie w niektórych aspektach dojścia do prawdy w sprawie tragedii smoleńskiej - na szczęście nieskutecznych - powiedział minister.

 

Dopytywany, czy zgłosi tę sprawę do prokuratury, odparł: - To jest oczywiste.

 

Nowa "smoleńska" podkomisja

 

W czwartek MON wznowiło badanie katastrofy smoleńskiej. Przy Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego została powołana podkomisja, która - jak zapowiedział Macierewicz - zbada "całość tragedii smoleńskiej". Jej pierwsze posiedzenie zaplanowano na początku marca.

 

Na czwartkowej konferencji prasowej w Warszawie szef MON jako fakty, które miały zostać ukryte w trakcie badania przyczyn katastrofy, a które "w sposób zasadniczy zmieniają ogląd wydarzeń" wymienił "zniszczenie ponad 400 kart informacji i meldunków, dostarczonych 10 kwietnia do Sztabu Generalnego Wojska Polskiego".

 

PAP