Protest, zorganizowany przez Amnesty International i Fundację Panoptykon, rozpoczął się o godz. 12i ma potrwać do północy. Uczestnicy akcji mieli transparenty m.in. z napisami "Władzo wyloguj się z mojego prywatnego życia". Część protestujących założyła maski z podobizną koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego. W akcji uczestniczyło ok. 100 osób.


Ok. godz. 19 przedstawiciele protestujących zostali zaproszeni do Pałacu Prezydenckiego, gdzie rozmawiali z prezydentem Andrzejem Dudą i szefową prezydenckiej kancelarii Małgorzatą Sadurską.


"Prezydent ma świadomość, że to nie jest doskonała ustawa"


Szefowa AI Polska Draginja Nadażdin powiedziała po rozmowach, że prezydent Andrzej Duda tłumaczył, że podpisał nowe prawo z uwagi na "wymogi czasowe - ustawa musiała wejść w życie 7 lutego". - Prezydent wyraził swoją świadomość, że to nie jest doskonała ustawa - powiedziała dyrektorka AI. Jak zapewniła, prezydent obiecał, że będzie otwarty na dialog. - Dostaliśmy deklarację, że ze strony pana prezydenta jest gotowość do rozmowy z obywatelami - dodała.


Protest ma trwać 12 godzin; to nawiązanie do 12. artykułu Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, który mówi o prawie do prywatności - wyjaśniała Draginja Nadażdin.


Katarzyna Szymielewicz z Fundacji Panoptykon oceniła, że podpisana przez prezydenta nowelizacja ustawy o policji oraz niektórych innych ustaw zmierza do niekontrolowanej inwigilacji obywateli przez służby państwowe.


"Każdy może znaleźć się na celowniku służb"


- Nowa ustawa daje policji, ABW, CBA czy Straży Granicznej prawo do inwigilowania obywateli. Naszym zdaniem nowe prawo przyznaje służbom zbyt szerokie uprawnienia. To powoduje, że każdy z nas może znaleźć się na celowniku służb - powiedziała Szymielewicz.


Jak mówiła, nowe przepisy pozwolą też na śledzenie osób w sieci i ich kontaktów. - Na to nie ma zgody. Prawo do prywatności jest prawem konstytucyjnym, prawem fundamentalnym. To władza musi się tłumaczyć, jeśli chce nas inwigilować, a ta władza tego nie tłumaczy, tylko to robi, jakby to było jej prawem fundamentalnym - dodała przedstawicielka fundacji.


"Protest obudzi świadomość społeczną"


Szymielewicz zgodziła się, że władze i służby mogą mieć tego typu uprawnienia, ale muszą podlegać one ścisłej kontroli przez sądy. - Tutaj takiej kontroli nie będzie. Będą tylko sprawozdania, jakie służby co pół roku będą wysyłać do sądu okręgowego, który będzie mógł, a nie musiał przejrzeć te sprawozdania i poszukać tam jakichś podejrzanych zapytań - powiedziała.


Szefowa AI dodała, że ma nadzieję, iż ten protest "obudzi świadomość społeczną". Przypomniała, że nowe prawo ma być zaskarżone przez Rzecznika Praw Obywatelskich do Trybunału Konstytucyjnego. - Po drugie, ta ustawa w takim kształcie może być również zaskarżona do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu - zaznaczyła.

 

Suski: będą protestować aż do obalenia obecnej władzy

 

Zastępca przewodniczącego sejmowej komisji ds. służb specjalnych Marek Suski (PiS) tłumaczył, że ustawa "przedłuża funkcjonowanie przepisów, które już funkcjonowały", a nawet "przewiduje ograniczenia, których poprzednio nie było, chociażby długość przechowywania danych - gdy nie potwierdzi się podejrzenie, to (dane - red.) mają być zniszczone
Zdaniem Suskiego, zarzuty formułowane przez protestujących nie mają "nic wspólnego z rzeczywistością".


- Ta ustawa tak naprawdę zwiększa prawa obywatelskie w stosunku do obowiązującego poprzednio (prawa - red.) - ocenił poseł PiS.


Jego zdaniem protestujący "to te same środowiska, które nie potrafią zaakceptować tego, że Platforma przegrała wybory". - Będą protestować tak, jak założyli, aż do obalenia obecnej władzy - dodał.

 

PAP