- Musimy przywrócić futbolowi należne mu miejsce. Do tego potrzebne są zmiany i odpowiednie decyzje. Wszyscy tutaj kochamy piłkę nożną, która powinna być w centrum uwagi FIFA. Nie jest to najlepszy moment w jej historii, a odzyskać reputację można tylko dając z siebie tysiąc procent - powiedział sekretarz generalny Europejskiej Unii Piłkarskiej (UEFA) podczas wystąpienia na konferencji prasowej na londyńskim stadionie Wembley.

 

Towarzyszyło mu wiele sław futbolu, m.in. Luis Figo, Fernando Hierro, Roberto Carlos, Diego Forlan czy Clarence Seedorf, a także szkoleniowcy Jose Mourinho i Fabio Capello. Kilku innych udzieliło Szwajcarowi poparcia w materiale wideo, wyemitowanym przed jego przemową.

 

- Pierwszym zadaniem jest wprowadzenie reform i dobrego zarządzania. Wszystkie działania powinny być bardziej przejrzyste, a każdy wydatek i przychód - szczegółowo uzasadniony. Chcę otworzyć drzwi do FIFA kobietom i mężczyznom z całego świata - dlatego uważam, że sekretarz generalny nie powinien być Europejczykiem. Dlaczego nie Afrykanin? - spytał.

 

40 drużyn w mistrzostwach świata

 

Powtórzył także wcześniejsze postulaty o ograniczenie kadencji na najważniejszych stanowiskach w strukturach FIFA do najwyżej 12 lat oraz o rozszerzenie mistrzostw świata z 32 do 40 drużyn.

 

- Ten impuls powoduje wzrost popularności futbolu. Poza tym więcej meczów oznacza więcej pieniędzy, które można potem zainwestować w rozwój piłki nożnej - uzasadnił.

 

Szwajcar przyznał także, że otrzymywał pogróżki w związku z walką z ustawianiem meczów pod egidą UEFA. - Grożono śmiercią mnie i mojej rodzinie. Moje dzieci muszą jeździć do szkoły z eskortą policyjną z powodu moich działań - żalił się.

 

Pięciu kandydatów

 

Wybory na prezydenta FIFA odbędą się 26 lutego. Infantino ma czterech konkurentów: prezydenta Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej szejka Salmana Bin Ebrahima Al Khalifę z Bahrajnu, jordańskiego księcia Ali bin Al-Husseina, biznesmena i polityka Tokyo Sexwale'a z RPA oraz byłego współpracownika Josepha Blattera Francuza Jerome'a Champagne'a.

 

PAP