Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł po objęciu kierownictwa resortu zapowiedział, że program refundacji procedury in vitro będzie kontynuowany tylko do połowy 2016 r.

 

RPO skierował wówczas do ministerstwa pismo, w którym przekonywał, że w efekcie tej decyzji in vitro będzie dostępne jedynie dla wąskiego kręgu zamożnych osób. Wskazywał też, że niektóre osoby, będące w trakcie leczenia, nie zdążą skorzystać z gwarantowanych przez program trzech prób procedury wspomaganego rozrodu.

 

W odpowiedzi na uwagi RPO wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas podkreślił, że "sprowadzanie leczenia niepłodności wyłącznie do stosowania procedury zapłodnienia pozaustrojowego jest daleko idącym uproszczeniem".

 

Przypomniał, że zgodnie z ustawą o leczeniu niepłodności procedura in vitro - poza wyjątkowymi sytuacjami - powinna być podjęta nie wcześniej niż po 12 miesiącach stosowania innych metod leczenia (np. leczenia farmakologicznego lub chirurgicznego).

 

Wiceminister zaznaczył, że świadczenia związane z leczeniem niepłodności są finansowane ze środków publicznych, a leczenie metodą zapłodnienia pozaustrojowego do końca czerwca jest finansowane w ramach specjalnego programu.

 

"Nierzadko to jedyna skuteczna metoda leczenia niepłodności"

 

W odpowiedzi na te wyjaśnienia Bodnar przypomniał, że podstawowym zadaniem Rady Ministrów jest zapewnienie wykonywania ustaw w zakresie i na zasadach określonych w konstytucji i w ustawach.

 

- Zaprzestanie finansowania procedury zapłodnienia pozaustrojowego z budżetu państwa w praktyce równoznaczne będzie z pozbawieniem skuteczności ustawy o leczeniu niepłodności - ocenił rzecznik.

 

Dodał, że decyzja ta będzie skutkować "nieuzasadnionym ograniczeniem dostępu do regulowanej ustawowo metody in vitro".

 

- Co więcej, nierzadko in vitro jest jedyną skuteczną metodą leczenia niepłodności, a zatem skupienie się na innych niż zapłodnienie pozaustrojowe metodach leczenia, przy jednoczesnym zaprzestaniu finansowania in vitro, w rzeczywistości pozbawi część osób bezpłodnych możliwości posiadania genetycznie spokrewnionego potomstwa - ocenił rzecznik.

 

Jednocześnie wyraził zadowolenie z planów resortu upowszechnienia wiedzy o przyczynach niepłodności i sposobach ich leczenia.

 

PAP