Stan wyjątkowy ogłoszony po zamachach w Paryżu miał się zakończyć 26 lutego. Jednak - według agencji Reutera - francuski premier Manuel Valls zdecydował o przedłużaniu go i to nie jeden raz, ale tyle razy, ile bedzie to konieczne.

 

Stan wyjątkowy dał kierującym regionalną administracją prefektom połnomocnictwa do zlecania przeszukań, aresztu domowego czy zakazu zgromadzeń tylko na podstawie samego podejrzenia o istniejącym zagrożeniu dla bezpieczeństwa publicznego.

 

- Dopóki istnieje zagrożenie, musimy korzystać ze wszystkich środków - powiedział francuski premier.

 

Valls, który wypowiedział się na ten temat na szczycie ekonomicznym w Davos, dodał, że stan wyjątkowy powinien obowiązywać "dopóki nie pozbędziemy się Daesz". Nazwa Daesz w języku francuskim oznacza Państwo Islamskie. Valls podkreślił też, że świat stoi w obliczu "totalnego i globalnego" zagrożenia ze strony terroryzmu. - Wojna, którą prowadzimy też musi być totalna, globalna i bezwzględna - dodał francuski przywódca.

 

Do zamachów terrorystycznych, do których przyznało się Państwo Islamskie, doszło 13 listopada ubiegłego roku w Paryżu. Terroryści, którzy zaatakowali w kilku miejscach naraz, zabili 130 osób.

 

PAP