- Ze strony pani premier była deklaracja pełnej otwartości - podkreślił Błaszczak, który był gościem Dariusza Ociepy. Jak wyjaśnił, w propozycji rządu "chodzi o to, żeby dojść do sytuacji, w której, przewagę w Trybunale ma opozycja". - Opozycja desygnuje, a parlament wybiera ośmiu sędziów TK. Natomiast rządzący desygnują, a parlament wybiera ich siedmiu - wyjaśniał szef resortu spraw wewnętrznych.

 

Zaznaczył, że propozycja PiS nie odbiega od obecnego sposobu powoływania sędziów. - Teraz przecież też tak jest, że sędziów TK wybiera parlament - stwierdził.

 

Zaznaczył, że "skok PO i PSL na TK z czerwca ubiegłego roku", polegał na tym, że "postanowili oni na zaś wybrać praktycznie wszystkich sędziów TK".

 

"Chodzi o równowagę w TK"

 

- Tak naprawdę chodzi nam o zachowanie pewnej równowagi w Trybunale. Kiedy jej nie ma, Trybunał może się zmienić w trzecią izbę parlamentu i blokować zmiany jakie przeprowadza Sejm, Senat i rząd - przyznał Błaszczak.

 

Podkreślił, że premier Beata Szydło w dzisiejszej rozmowie z liderami klubów parlamentarnych "była otwarta", a opozycja odebrała jej propozycję jako "słowa szantażu".

 

"Rzepliński udowodnił, że jest politykiem PO"

 

Błaszczak odniósł się również do dzisiejszej propozycji prezesa TK prof. Andrzeja Rzeplińskiego, który zwrócił się do marszałka Marka Kuchcińskiego i przewodniczącego sejmowej Komisji Finansów Publicznych Andrzeja Jaworskiego o rozważenie odejścia od "drastycznego zmniejszenia" w planie budżetu wydatków TK.

 

Zdaniem ministra spraw wewnętrznych i administracji zachowanie prezesa Trybunału "po raz kolejny udowodniło, że jest politykiem opozycji związanym z PO".

 

- To jest wykroczenie poza swoje kompetencje. Prezydent RP decyduje w tych sprawach – ocenił. Przyznał, że "jeżeli prezes Rzepliński, rzeczywiście chciałby rozwiązać sytuację, mógłby zrzec się swojego mandatu”. - Myślę, że po tych wszystkich kompromitujących rozwiązaniach, to byłby dobry pomysł w trosce o TK - stwierdził.

 

W jego ocenie, propozycja prezesa TK to "walka tych, którzy nie pogodzili się dalej z wynikiem wyborów  z 25 października ubiegłego roku".

 

Polsat News