- Nie jesteśmy w stanie przewidzieć efektu końcowego działania testowanego leku w organizmie człowieka - ochotnika do badań. To kwestia np. tego czy układ odpornościowy rozpoznaje nową cząstkę leku jako wroga i wyzwala gwałtowną reakcję obronną, czego efektem może być nawet śmierć – opisuje prof. Januszewicz.


W niedziele we Francji  zmarł mężczyzna, który brał udział w testach eksperymentalnego leku przeciwbólowego na wahania nastrojów, stany lękowe i zaburzenia koordynacji ruchowej w chorobach neurologicznych. Mężczyzna trafił do szpitala w poniedziałek, w piątek poinformowano o śmieci mózgu pacjenta, a w niedzielę odłączono go od aparatury podtrzymującej pracę serca, nerek i płuc. Problemy zdrowotne ma też jeszcze 4 innych ochotników.


- Z grubsza naukowcy wiedza co się może zdarzyć, ale ze stuprocentową pewnością nie mogą powiedzieć, że pacjentowi albo ochotnikowi nic się nie stanie. Żeby zdobyć wiedzę potrzebne jest doświadczenie praktyczne  – przyznaje prof. Januszewicz.


I dodaje, że "zwykły człowiek, który zgłasza się do testów medycznych zazwyczaj nie wie dokładnie co będzie na nim testowane, jakie może być działanie niepożądane i efekt końcowy”.  – Stan prawny teoretycznie zabezpiecza przed poniesieniem szkód na zdrowiu w trakcie testów. W praktyce jednak nikt nie wie jakie mogą być skutki stosowania nowych cząstek leku na ludzkim organizmie, który wcześniej nie miał styczności z nową substancją – nie ukrywa ekspert medyczny Fundacji Polsat.

 

polsatnews.pl