Petru podkreślił, że "jako wieloletniemu ekonomiście, nigdy nie zdarzyło mu się komentować sytuacji, kiedy Polska ma obniżoną wiarygodność kredytową". Zdaniem polityka,  działania PiS w ciągu ostatnich trzech miesięcy spowodowały obniżenie ratingu Polski. W jego ocenie "jest to olbrzymie uderzenie w Polskę, której reputację budowało się przez 26 lat", a którą "w ciągu trzech miesięcy się niszczy".

 

"Wizerunek Polski trzeba będzie odpracowywać miesiącami i latami"

 

- W rękach PiS jest teraz, aby na poziomie międzynarodowym tę sytuacje wyprostować - zaznaczył lider Nowoczesnej. Podkreślił, że obawia się tego, co wydarzyło się na rynkach finansowych i dodał, że "wizerunek Polski trzeba będzie opracować miesiącami i latami". Zdaniem Petru  głównymi konsekwencjami obniżenia oceny wiarygodności kredytowej Polski przez agencję Standard & Poor’s będą droższe pożyczki i paliwo.

 

Według szefa Nowoczesnej rząd wprowadza "rzeczy, których nie liczy", a w konsekwencji "pojawiają się różnego rodzaju szacunki". Krytykując PiS stwierdził, że "nie wie, kto w rządzie zna się na gospodarce".

 

- Pan Mateusz Morawiecki, który był moją nadzieją, na pewno nie ma nic do gadania i jest omijany w decyzjach. Ministrem finansów jest prawnik, który obawiam się, że nie rozumie mechanizmów rynkowych - stwierdził Ryszard Petru.

 

"Będzie trzeba ekonomicznie PiS doradzić"

 

Zdaniem Petru zmiany, które ostatnio wprowadza rząd są "łamaniem konstytucji" i "dają światu i Europie bardzo zły sygnał". - W Polsce, jeżeli nie jest przestrzegana konstytucja, to pytanie jakie inne reguły są przestrzegane - przyznał.

 

Polityk powiedział także, że obawia się w najbliższym czasie kryzysu gospodarczego w Polsce, z którym PiS nie będzie potrafiło sobie poradzić.

 

- Boję się, ze niedługo będzie sytuacja, w której wszystkie ręce na pokład i będzie trzeba ekonomicznie PiS doradzić - stwierdził Petru.

 

Polsat News