"Komitet ds. Nagłych zdecydował 9 stycznia 2016 roku odwołać ze stanowiska sekretarza generalnego Jerome'a Valcke'a ze skutkiem natychmiastowym" - napisano w opublikowanym w środę oświadczeniu FIFA, bez podania przyczyn tej decyzji.

 

Valcke, jeden z najbliższych współpracowników prezydenta FIFA Szwajcara Josepha Blattera, był odpowiedzialny m.in. za przygotowania dwóch ostatnich edycji mistrzostw świata: w RPA i Brazylii. Działacz jest podejrzewany m.in. o korupcję przy dystrybucji biletów na te turnieje.

 

W ubiegłym tygodniu Komisja Etyki FIFA wystąpiła z wnioskiem o karę dziewięciu lat bezwzględnej dyskwalifikacji i sto tysięcy franków szwajcarskich grzywny dla Valcke'a.

 

Słynni działacze poza futbolem: Valcke, Blatter i Platini

 

Sekretarzowi FIFA przedłużono również, o kolejne 45 dni, karę zawieszenia, którą w październiku 2015 roku otrzymał razem z Blatterem i szefem UEFA Michelem Platinim. Cała trójka została wtedy na 90 dni wykluczona ze struktur światowego futbolu.

 

Przypadek Valcke pozostaje w cieniu afery w FIFA, którą zajmują się organy ścigania w Stanach Zjednoczonych i Szwajcarii. O przestępstwa związane z korupcją i praniem brudnych pieniędzy w sumie oskarżonych jest 41 działaczy.

 

21 grudnia 2015 roku Blatter i Platini zostali zawieszeni przez Komisję Etyki FIFA na osiem lat. Dodatkowo nałożono na nich kary finansowe w wysokości odpowiednio 50 tys. i 80 tys. franków szwajcarskich.

 

Łapówka? Dowodów brak

 

Komisja Etyki nazwała przelew dwóch milionów franków na konto Platiniego przez Blattera z 2011 roku "konfliktem interesów". Obaj działacze utrzymują, że jest to zaległa zapłata za pracę doradczą, jaką Francuz wykonywał dla FIFA w latach 1998-2002. Nie ma jednak odpowiednich dokumentów - prezydenci twierdzą, że zawarli ustne porozumienie i zaprzeczają, że zrobili coś nielegalnego. Media informowały, że pieniądze były łapówką za poparcie Platiniego dla Blattera w ubiegłorocznych wyborach na szefa FIFA. Nie znaleziono jednak "twardych dowodów" i obu działaczy uznano winnych naruszenia etyki, ale nie przekupstwa.

 

PAP