Były koordynator służb zareagował w ten sposób na wczorajsze wydarzenia. Po tym, gdy w środę późnym wieczorem Sejm powołał skład sejmowej komisji ds. służb specjalnych, komisja zebrała i zaraz po ukonstytuowaniu się i wyborze prezydium pozytywnie zaopiniowała wniosek premier Beaty Szydło o odwołanie szefów wojskowych i cywilnych służb specjalnych.

 

Biernacki powiedział na konferencji prasowej w Sejmie, że pierwszą decyzję premier Szydło po wygłoszeniu expose i uzyskaniu przez jej rząd w Sejmie wotum zaufania jest "nocny zamach na służby".  - Bo inaczej tego nie można traktować w państwie demokratycznym, w państwie demokratycznym jest to nocny zamach na służby - odwołanie szefów służb  - dodał. Według niego to "sytuacja bardzo niebezpieczna dla państwa".

 

- Rozumiem wolę następców, że chcą zmienić szefów służb, niektórzy byli określony czas, ale to powinno się odbywać w sposób nie tylko cywilizowany, ale z punktu widzenia dobra państwa: z przekazywaniem wiedzy, informacji, kompetencji, to nie miało miejsca  - powiedział Biernacki.

 

PAP

 

Czytaj także:

Opioła: szefowie służb sami złożyli dymisję