- Jest tam zimno, jak na Antarktydzie, a powietrze jest tak rzadkie, jak na Ziemi na wysokości 30 kilometrów. To złe wiadomości o Marsie. Dobra wiadomość jest taka, że pod jego piaskami jest woda. Dużo wody - powiedział Polsat News amerykański fizyk i astronom Seth Shostak, który jest szefem SETI (Search for Extraterrestial Inteligence), kalifornijskiego instytutu poszukującego inteligencji pozaziemskiej. A woda, jak wiadomo, oznacza w Kosmosie możliwość zaistnienia życia. Zdaniem Shostaka powinniśmy wysłać pojazd na jedno z marsjańskich wzgórz, na których pojawiają się zacieki. Maszyna po wkopaniu się w błoto umożliwiłaby ogląd jego zawartości pod mikroskopem. "Możliwe, że wypatrzymy życie od razu" - dodał naukowiec.


4 miliardy lat temu jedną trzecią powierzchni Marsa pokrywał ocean. A krater, w którym dziś znajduje się łazik Curiosity był głębokim, słodkim jeziorem. Warunki idealne dla powstania życia. Jednak celem działań SETI jest poszukiwanie znacznie większych form życia niż mikroby.


- Szukamy istot co najmniej tak inteligentnych jak my, które są w stanie zbudować nadajnik radiowy - powiedział Polsat News Seth Shostak. Radioastronomowie z SETI przeszukują niebo pod kątem sygnałów sztucznego pochodzenia - takich, które mogłyby zostać nadane przez inną cywilizację.

 

- Z każdym rozmówcą zakładam się o kubek kawy, że znajdziemy inteligentne życie w ciągu 20 lat. Pierwszy raz powiedziałem to w Niemczech 5 lat temu więc możecie odjąć od tego 5 lat - dodał naukowiec.


A jacy zdaniem Shostaka mogą być przybysze z innych planet? - Wyobrażenie kosmitów jako małych, łysych facetów z wielkimi oczami jest błędne. Prawdopodobnie jeszcze w tym stuleciu wymyślimy myślące maszyny, a jeśli nam się to uda, to możesz być pewny, że większości obcych także się uda. A to oznacza, że jeśli kiedyś usłyszymy jakiś sygnał, to prawie na pewno będzie nadawała go maszyna.

 

Więcej w programie "Horyzont Zdarzeń".