Są "gotowi oddać życie". Kuba zapowiada opór wobec Stanów Zjednoczonych
- Będziemy się bronić i jeśli będziemy musieli umrzeć, to to zrobimy - zapowiedział prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel. Przywódca obwinił Biały Dom o kryzys gospodarczy panujący na wyspie. Podkreśli jednocześnie, że jest otwarty na dialog, ale bez żadnych ustępstw wobec USA.

- Będziemy się bronić i jeśli będziemy musieli umrzeć, to to zrobimy - powiedział prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel, który rozmawiał ze stacją NBC. Jego słowa odnosiły się do potencjalnej zbrojnej interwencji Stanów Zjednoczonych na jego kraj.
Kubański przywódca obwinił Biały Dom za ogromny kryzys gospodarczy. Przypomnijmy, że ruchy administracji Donalda Trumpa sprawiły, że na wyspie występują spore problemy w sektorze energetycznym.
ZOBACZ: Kuba znów pogrążona w ciemności. Kolejna awaria sieci energetycznej
Diaz-Canel mówił w programie NBC, że jest otwarty na dialog z Amerykanami, ale zaznaczył, iż nie będzie mowy o jakichkolwiek ustępstwach. Przyznał, że nie ma zamiaru ustąpić ze stanowiska prezydenta. Dodał również, iż nie odbyły się żadne rozmowy z sekretarzem stanu USA Marco Rubio, który - jak ocenił "New York Times" - dzięki kubańskim korzeniom, odgrywa kluczową rolę w relacjach tej wyspy z Amerykanami.
Kuba stawia się Donaldowi Trumpowi. "Są gotowi oddać życie"
Odnosząc się do ewentualnego ataku USA na Kubę, Diaz-Canel podkreślił, że Kubańczycy "są gotowi oddać życie za rewolucję". "Komentarze Diaz-Canela pokazują, jak umacnia się kubańska władza, podczas gdy USA skupiają się na sytuacji w Iranie" - czytamy w artykule nowojorskiej gazety.
Od momentu schwytania przywódcy Wenezueli Nicolasa Maduro oraz jego żony, Amerykanie blokują dostawy ropy na Kubę. Postęp w tej sprawie nastąpił niedawno, kiedy na wyspę został przepuszczony rosyjski tankowiec. Jak ocenił "NYT", "zarówno amerykański impas w stosunkach z Kubą, jak i wojna w Iranie pokazują, jakie ryzyko wiąże się z próbą narzucenia przeciwnikom modelu w stylu wenezuelskim, mającego na celu zmuszenie ich do podporządkowania się woli Waszyngtonu".
ZOBACZ: Donald Trump zrezygnuje z ultimatum? Podał warunek
Nowojorska gazeta podkreśliła, że kubańskie władze są "znacznie bardziej spójne" od rządu w Wenezueli. "Podczas gdy Diaz-Canel publicznie prezentuje postawę buntu, rodzina Castro, sprawująca władzę na Kubie od prawie 70 lat, również stara się ponownie umocnić swoją pozycję" - podał dziennik.
W niedzielnym wywiadzie dla stacji NBC Miguel Diaz-Canel wyznaczył dwie twarde granice. Pierwszą z nich jest zachowanie obecnej struktury rządowej i sprzeciw wobec wszelkich sugestii dotyczących przeprowadzenia wyborów wielopartyjnych. Prezydent Kuby odmówił również zobowiązania się do uwolnienia około 1,2 tys. więźniów politycznych.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej