Niewygodny przeciek ws. Iranu tuż przed wyborami. Orban może wpaść w tarapaty

Świat

Węgierski rząd zaoferował pomoc Iranowi po śmiertelnym ataku, który spowodował eksplozję tysięcy pagerów Hezbollahu. Zginęło wówczas co najmniej 12 osób, a ok. 2800 zostało rannych - poinformował "The Washington Post". - Zawsze jestem do twojej dyspozycji - miał obiecać minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto swojemu irańskiemu odpowiednikowi, Abbasowi Araghchiemu.

Dwóch mężczyzn w garniturach stoi przed tłem przedstawiającym dymiące budynki i niebo.
PAP/EPA/WAEL HAMZEH / AP/Geert Vanden Wijngaert / AP/Petros Giannakouris / PAP/EPA/WAEL HAMZEH
Orban dostał poparcie od USA, a wcześniej za plecami pomagał Iranowi? Zaskakujące doniesienia mediów (zdj. ilustracyjne)

Do eksplozji pagerów członków Hezbollahu doszło 17 września 2024 roku. Jak informowała wówczas agencja Reutera, powołując się na libańskiego ministra zdrowia, wybuchy miały miejsce w dwóch bastionach tej organizacji terrorystycznej - na jednym z przedmieść Bejrutu i na południu kraju w rejonie doliny Bekaa. W wyniku tego zdarzenia zginęło co najmniej 12 osób, a około 2800 zostało rannych.

 

Eksplozja pagerów raniła nie tylko trzymające je osoby, ale także te, które stały dookoła. Atak szybko został przypisany Izraelowi, który po ataku palestyńskiej organizacji terrorystycznej Hamas na południe kraju 7 października 2023 roku - i  rozpoczęciu wojny z Hamasem w Strefie Gazy - zaczął prowadzić działania wymierzone również w Hezbollah, gdyż wspierani przez Iran libańscy terroryści regularnie ostrzeliwali północ państwa żydowskiego.

 

Przygotowanie operacji z września 2024 roku miało rozpocząć się 10 lat wcześniej. To wówczas krótkofalówki z ukrytymi materiałami wybuchowymi zaczęły być sprzedawane nieświadomemu niczego Hezbollahowi. Do 17 września 2024 roku terroryści zdążyli zgromadzić 5000 pagerów. Kiedy Izrael zainicjował atak, te zaczęły piszczeć. Użytkownikom zalecono wówczas nacisnąć jednocześnie dwa przyciski, aby otrzymać przychodzącą "zaszyfrowaną wiadomość". Tak naprawdę chodziło jednak o to, aby upewnić się, że w momencie eksplozji na urządzeniu znajdą się obie ręce użytkownika. - Urządzenia eksplodowałyby nawet wtedy, gdyby osoba nie nacisnęła przycisków - opisał w rozmowie z CBS News agent, posługujący się pseudonimem "Gabriel".

 

Więcej o kulisach wieloletniej operacji Izraela, która zakończyła się masowymi eksplozjami pagerów Hezbollahu, pisaliśmy TUTAJ.

 

W środę "The Washington Post" poinformował, że 30 września 2024 roku - wkrótce po izraelskim ataku, który spowodował eksplozję tysięcy pagerów Hezbollahu - pomoc Iranowi zaoferował węgierski rząd, kierowany przez Viktora Orbana. Minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto miał przekazać swojemu irańskiemu odpowiednikowi, Abbasowi Araghchiemu, że węgierskie służby wywiadowcze "już skontaktowały się" z tymi irańskimi i "podzieliły się wszystkimi informacjami", które zebrały podczas śledztwa.

 

- Jeśli potrzebujesz więcej informacji lub chcesz się ze mną skontaktować, zawsze jestem do twojej dyspozycji - powiedział wówczas Szijjarto.

 

ZOBACZ: Przeciwnik Orbana z jasną deklaracją. Zwrócił się do Trumpa

 

Jak podkreślił "The Washington Post", po incydencie sprzed blisko dwóch lat Budapeszt znalazł się w centrum uwagi ze względu na to, że pagery, które wybuchły, zostały wyprodukowane przez węgierską firmę na podstawie umowy licencyjnej. W opinii dziennika, Szijjarto - dzwoniąc do Araghchiego - chciał podkreślić, że jego kraj nie był powiązany z atakiem.

"Niewygodne pytania" tuż przed wyborami. Viktor Orban może mieć problemy

Jak kontynuuje gazeta, ujawniona kopia transkrypcji rozmowy z 30 września 2024 roku "rodzi niewygodne pytania" dotyczące relacji rządu Orbana z Iranem. Przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi na Węgrzech, które odbędą się w najbliższą niedzielę, skonfliktowani z Teheranem przedstawiciele amerykańskich władz okazali poparcie obecnemu premierowi Węgier. 

 

We wtorek do Budapesztu przybył wiceprezydent Stanów Zjednoczonych, J. D. Vance, który powiedział, że "Orban jest najważniejszym i najbardziej wyróżniającym się liderem na arenie europejskiej". Pochwalił on węgierskiego premiera m.in. za "walkę o bezpieczeństwo energetyczne" swojego kraju.

 

W ocenie Vance'a kryzys energetyczny w Europie byłby znacznie mniej poważny, gdyby wszyscy przywódcy państw Starego Kontynentu postępowali tak jak Orban. - Sytuacja na Węgrzech jest lepsza niż gdziekolwiek w Europie, ze względu na jego przywództwo - przekonywał wiceprezydent USA. - Chcemy, żeby Europa osiągała sukcesy, żeby Europejczyków było stać na ogrzewanie domów. Ale jeśli Europa będzie szła dotychczas obraną ścieżką i realizowała te mechanizmy, to trudne będzie zabezpieczenie stabilności energetycznej w Europie - dodał.

 

ZOBACZ: Vance na Węgrzech o "ingerencji" w wybory. "Godna pożałowania"

 

Vance podkreślił również, że Orban ma poparcie Donalda Trumpa. - Wspólnie mogą zrobić niesamowite rzeczy i dziś jestem tu, byśmy celebrowali tę współpracę. Wspieramy jak tylko się da pana premiera przed wyborami, które będą miały miejsce za niecały tydzień - mówił Amerykanin, dodając, że obecny szef węgierskiego rządu "zrobił wszystko, co w jego mocy, by zadbać o swój naród".

 

W minionych tygodniach Stany Zjednoczone i Izrael prowadziły wojnę z Iranem, określanym przez "The Washington Post" mianem jednego z głównych sponsorów Hezbollahu. Konflikt trwał od 28 lutego, a dwutygodniowe zawieszenie broni zostało ogłoszone w środę nad ranem, godzinę przed płynięciem terminu ultimatum wydanego przez Trumpa. "Cała cywilizacja zginie tej nocy, już nigdy się nie odrodzi. Nie chcę, żeby tak się stało, ale prawdopodobnie tak będzie" - groził wcześniej amerykański prezydent. 

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Alicja Krause / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie