Zastawił "śmiertelną pułapkę" na kierowców. Sam zgłosił się na komisariat

Polska

Na komisariat policji w Elblągu zgłosił się 29-latek, który w nocy z niedzieli na poniedziałek zastawił na drodze "śmiertelną pułapkę" na innych uczestników ruchu. Wcześniej służby apelowały o pomoc w jego identyfikacji, wskazując, że "gdy inni kierujący usuwali przeszkody z jezdni, on wracał i ponownie ustawiał je na drodze - jakby czekał, aż dojdzie do tragedii".

Ujęcie z monitoringu pokazujące mężczyznę kładącego opony na drodze.
Straż Miejska w Elblągu/Facebook
Mężczyzna rozkładał opony na jezdni w Elblągu, stwarzając zagrożenie dla kierowców

Mężczyzna podjął decyzję o zgłoszeniu się na komisariat po tym, jak zdał sobie sprawę z tego, że służby próbują ustalić jego tożsamość. Zaledwie kilka godzin wcześniej elbląscy strażacy miejscy zaapelowali do mieszkańców o pomoc w identyfikacji człowieka, który w nocy z niedzielę na poniedziałek, chwilę po północy, "celowo próbował doprowadzić do wypadku" na ul. Browarnej, rozkładając na drodze opony.

 

Jak czytamy w komunikacie Komendy Miejskiej Policji w Elblągu, w chwili popełnienia niebezpiecznego czynu mężczyzna miał znajdować się pod wpływem alkoholu. Na szczęście jego zachowanie nie doprowadziło do wypadku drogowego lub kolizji.

 

Sprawca zdarzenia został ukarany mandatem w wysokości 2500 złotych za spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym. Dodatkowo nałożono na niego mandat w wysokości 500 zł za zanieczyszczenie miejsca publicznego. 

Rozkładał opony na jezdni. Kiedy zdał sobie sprawę, że jest poszukiwany, zgłosił się na komisariat

Wcześniejszy komunikat o jego nieodpowiedzialnym zachowaniu ukazał się we wtorek po godz. 11:00. Wówczas Straż Miejska w Elblągu wskazała, że w nocy z niedzielę na poniedziałek, chwilę po północy, ktoś wysiadł z białego samochodu marki Audi i przystąpił do rozkładania opon, tworząc - w ocenie służb - "śmiertelną pułapkę dla niczego nieświadomych kierowców". Jak podkreśliła straż miejska, zachowanie tego człowieka nie było przypadkowe.

 

 

 

 

"Najbardziej przerażające jest to, że gdy inni kierujący usuwali przeszkody z jezdni, on wracał i ponownie ustawiał opony na drodze - jakby czekał, aż dojdzie do tragedii" - wskazano we wtorkowym komunikacie, dodając, że "to zachowanie mogło doprowadzić do poważnego wypadku, a nawet śmierci niewinnych ludzi".

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Alicja Krause / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie