Głosował inaczej niż reszta PiS. Teraz Szczucki wyjaśnia. "Chcieliśmy dać wyraz"

Polska

- Chcieliśmy dać wyraz temu, że nie zgadzamy się z polityką tymczasowych aresztów, która w tej chwili obowiązuje i jest nadużywana - mówił w programie "Graffiti" poseł PiS Krzysztof Szczucki. On i Paweł Jabłoński, w odróżnieniu od reszty klubu, wstrzymał się od głosu ws. weta prezydenta do nowelizacji KPK, a nie zagłosował przeciw jego odrzuceniu.

Poseł Jan Szczucki w okularach i granatowym garniturze, siedzący przed tłem z kolorowymi wzorami.
Polsat News
Krzysztof Szczucki tłumaczy powody wstrzymania się od głosu w sejmowym głosowaniu

Krzysztof Szczucki został zapytany, dlaczego on i inny poseł PiS, czyli Paweł Jabłoński, wstrzymali się od głosu w sejmowym głosowaniu nad odrzuceniem weta prezydenta do reformy Kodeksu postępowania karnego. Jak odparł w poniedziałkowym "Graffiti", ich decyzja oznacza tak naprawdę poparcie dla weta, jednak system tymczasowego aresztowania wymaga reformy.

 

- Sądy powinny działać sprawnie, orzekać szybko i ewentualnie umieszczać ludzi w zakładach karnych, jeżeli na to zasługują - mówił w rozmowie z Marcinem Fijołkiem na antenie Polsat News.

Głosował inaczej niż reszta PiS. Krzysztof Szczucki tłumaczy

Szczucki dopytywany, czy jego decyzja spotkała się z konsekwencjami ze strony szefostwa PiS, podkreślił, że jest przede wszystkim prawnikiem, a dopiero później politykiem i postępuje zgodnie ze swoim sumieniem.

 

- Jeżeli uważam, że coś jest zgodne, niezgodne z konstytucją, zgodne, niezgodne z prawem, to o tym mówię - zapewnił.

 

Jego zdaniem "politykiem się bywa, prawnikiem się jest". - I taką z taką misją, i z takim nastawieniem przyszedłem do Sejmu - podkreślił.

 

ZOBACZ: Głosowanie ws. weta prezydenta. Wyłamało się dwóch posłów PiS

Sędziowie TK nadal bez ślubowania. Szczucki: trwa wyjaśnianie

Poseł PiS został również zapytany o to, co jego zdaniem prezydent powinien zrobić w kwestii ślubowania wybranych przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Polityk ocenił, że jeśli w procedurze ich wyboru nie zostaną wykryte znaczące błędy, Karol Nawrocki powinien przyjąć od nich ślubowanie.

 

- Teraz trwa wyjaśnianie, czy te osoby zostały prawidłowo przez sejm powołane na te stanowiska - mówił poseł PiS. - Jeżeli okaże się, że albo błędów nie było, albo były, ale nie mają znaczenia zasadniczego, powinno się to skończyć przyjęciem ślubowania - podsumował.

 

ZOBACZ: Prezydenckie weto ws. KPK. Posłowie zagłosowali

 

Jako zasadniczy błąd w całej procedurze polityk PiS wskazał wielomiesięczne wakaty na stanowiskach sędziowskich.

 

- Błędem o charakterze zasadniczym czy błędem zaniechania było to, że przez kilkanaście miesięcy te wakaty nie były uzupełniane, a zgodnie z Konstytucją, z orzecznictwem, z komentarzami do Konstytucji, wakat w Trybunale nie powinien trwać nawet jeden dzień, a już na pewno nie kilka miesięcy - dodał.

 

Zdaniem polityka, "koalicja rządząca czekała niemal dwa lata, a może nawet dłużej na obsadzenie tych miejsc", dlatego warto uzbroić się w cierpliwość i dać prezydentowi "dodatkowy tydzień czy dodatkowe dwa tygodnie" na zbadanie tej sprawy.

Zmiany w cenach paliw. Szczucki: można było obniżać wcześniej

Poseł PiS nawiązał również do obniżki cen paliw, która we wtorek wejdzie w życie. Dopytywany o to, co sądzi o ruchu rządu w tej sprawie, Krzysztof Szczucki ocenił, że reakcja na światowy kryzys na rynku paliwowym powinna była zadziać się dużo wcześniej.

 

- Skandaliczne było to, że przez kilka tygodni nic się nie działo - mówił polityk. Jak dodał, "dobrze, że ta ustawa została uchwalona, tylko za późno".

 

- Można było te ceny paliw obniżać wcześniej. Będziemy to sprawdzać, będziemy weryfikować - mówił w programie "Graffiti". Szczucki podkreślił, że "państwo nie jest handlarzem" i  "nie jest po to, żeby zarabiać na obywatelach" dzięki wysokim cenom paliw, co ocenił jako "łupienie obywateli".

Nowa siła w parlamencie? "Scena może być bardzo dynamiczna"

Marcin Fijołek poprosił Szczuckiego o komentarz do słów szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, który w programie "Polityczny WF z gościem" oświadczył, że przed wyborami w 2027 w parlamencie pojawi się nowa siła polityczna.

 

Polityk PiS został zapytany, czy jest to dla PiS-u zagrożenie czy szansa na potencjalnego koalicjanta.

 

- Pewnie jedno i drugie. My przede wszystkim pracujemy w Prawie i Sprawiedliwości na nasz wynik. Bliżej 2027 ta scena może być jeszcze bardzo dynamiczna, więc trudno budować koalicję przed wyborami, ale wyobrażam sobie po wyborach wiele wariantów - mówił gość "Graffiti".

 

ZOBACZ: Wygrana Orbana na Węgrzech? Kaczyński: Siła, która zmieniłaby Europę

 

Podkreślił, że celem PiS jest powrót do władzy i realizacja własnego programu politycznego.

 

- Dzisiaj każda formacja będzie oczywiście zwracała uwagę na różnice nas dzielące. My będziemy promowali nasz program. Chcemy osiągnąć jak najlepszy wynik, a czy jakaś koalicja będzie konieczna będziemy w stanie ocenić po wyborach - podsumował.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Maria Kosiarz / wka / polsatnews.pl / Polsat News
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie