"Nie wysyłam wojsk". Zdecydowana deklaracja Donalda Trumpa ws. Iranu

Świat

- Nie wysyłam wojsk do Iranu - powiedział w czwartek prezydent USA Donald Trump podczas spotkania z Sanae Takaichi. Jest to pierwsza wypowiedź Trumpa, w której zdawał się wykluczyć użycie wojsk lądowych w Iranie.

Donald Trump w garniturze i krawacie stoi obok flag.
PAP/EPA/YURI GRIPAS / POOL
Prezydent USA Donald Trump

Jeszcze w środę agencja Reutera informowała, że administracja Donalda Trumpa rozważa wysłanie tysięcy amerykańskich żołnierzy do Iranu, tak aby mogli oni wesprzeć toczącą się tam operację wojskową. W czwartek amerykański prezydent zadeklarował jednak, że nie zamierza wysłać wojsk lądowych do Iranu. -  Gdybym zamierzał, na pewno bym ci nie powiedział. Ale nie wysyłam wojsk. Zrobimy wszystko, co konieczne - powiedział, zwracając się do japońskiej premier Sanae Takaichi.

 

Jest to pierwsza wypowiedź Trumpa, w której zdawał się wykluczyć użycie wojsk lądowych w Iranie.

 

ZOBACZ: "Popełniają bardzo głupi błąd". Trump reaguje na stanowisko NATO w sprawie cieśniny Ormuz

 

Odpowiadając na pytanie o to, dlaczego przed rozpoczęciem wojny z Iranem nie powiedział o swoich planach sojusznikom, amerykański prezydent przywołał przykład ataku Japonii na amerykańską bazę Pearl Harbor na Hawajach w 1941 roku.

 

- Nie należy za bardzo sygnalizować swoich intencji z wyprzedzeniem. Wiecie, kiedy wkraczaliśmy, robiliśmy to bardzo gwałtownie i nikomu o tym nie mówiliśmy, bo chcieliśmy zaskoczenia. Kto wie lepiej od Japończyków, co to zaskoczenie? Dlaczego nie powiedzieliście mi o Pearl Harbor? - zażartował Trump, ku wyraźnemu zmieszaniu szefowej japońskiego rządu, której oczy - zgodnie z relacją agencji Reutera - miały się gwałtownie rozszerzyć.

Amerykanie wierzą, że Trump wyśle wojska do Iranu. Wyniki sondażu

Jak wynika z najnowszego sondażu Reuters/Ipsos, blisko 65 proc. Amerykanów uważa, że mimo swoich zapewnień Trump wyśle wojska do szeroko zakrojonej wojny lądowej w Iranie. Tylko 7 proc. ogółu badanych popiera ten pomysł.

 

Jednocześnie 63 proc. zwolenników Partii Republikańskiej - i 34 proc. ogółu Amerykanów - pozytywnie wypowiedziało się na temat wysłania "niewielkiej liczby żołnierzy sił specjalnych do Iranu". 55 proc. badanych sprzeciwiło się rozmieszczeniu jakichkolwiek wojsk lądowych w tym kraju, niezależnie od liczby żołnierzy.

 

ZOBACZ: Wielkie okręty Iranu rozerwane na strzępy. Radość w Kijowie

 

Sondaż wykazał, iż 77 proc. zwolenników Partii Republikańskiej popiera amerykańskie ataki na Iran w takiej formie, w jakiej były one przeprowadzane do tej pory. Tego samego zdania jest 6 proc. wyborców Demokratów i 23 proc. wyborców niezależnych. Wynika z tego, że konflikt na Bliskim Wschodzie popiera około 37 proc. ogółu Amerykanów.

 

Trzydniowe badanie Reuters/Ipsos zostało zakończone w czwartek i objęło 1 545 dorosłych Amerykanów z całego kraju. Margines błędu wynosi około 3 punkty procentowe.

Donald Trump uderzył w NATO. Sojusz "nie staje na wysokości zadania" w sprawie Iranu

Podczas czwartkowego spotkania z premier Japonii Sanae Takaichi w Białym Domu Trump pochwalił ten kraj za to, że stawia czoła wyzwaniu, które spowodowała wojna na Bliskim Wschodzie. Jak ocenił, państwo to "staje na wysokości zadania w sprawie Iranu, w przeciwieństwie do NATO". Amerykański prezydent ocenił przy tym, że kraje sojuszu stają się "milsze" w kwestii Iranu, lecz jest na to za późno.

 

ZOBACZ: Iran zaatakowany kopią własnych dronów. USA produkują ich tysiące

 

Trump w trakcie swojego przemówienia odwołał się do sytuacji z czerwca ubiegłego roku, kiedy USA także zaatakowały Iran. Zbombardowane zostały wówczas trzy obiekty nuklearne w Iranie, w tym Fordo, Natanz i Isfahan.

 

Jak opisuje agencja Reutera, w czwartek amerykański prezydent "ostro skrytykował sojuszników za ich letnie poparcie dla amerykańsko-izraelskiej kampanii wojskowej" i powiedział, że USA nie potrzebują żadnej pomocy. - Nie potrzebujemy niczego od Japonii ani od nikogo innego. Ale uważam, że to właściwe, by ludzie się angażowali - stwierdził.

Blokada cieśniny Ormuz. Sześć krajów wydało oświadczenie. Wśród nich Japonia

W trakcie czwartkowego spotkania Trump mówił także o swoich planach dotyczących odblokowania cieśniny Ormuz. Zapowiedział, że zamierza porozmawiać z premier Takaichi na temat potencjalnego eskortowania tankowców przez blokowaną przez Iran cieśninę. Jeszcze przed spotkaniem polityczki z amerykańskim prezydentem Japonia dołączyła krajów, które zadeklarowały, iż podejmą kroki w celu odblokowania cieśniny.

 

Oprócz Japonii pod wspólnym oświadczeniem podpisały się również Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Włochy oraz Holandia. Wszystkie te kraje zadeklarowały, że podejmą kroki w celu stabilizacji rynków energii i są gotowe dołączyć do "odpowiednich działań" w celu odblokowania cieśniny Ormuz.

 

ZOBACZ: Współpracownik Trumpa rezygnuje, w tle atak na Iran. "Nie stanowili zagrożenia"

 

Światowe mocarstwa oświadczyły dodatkowo, że  będą współpracować z wybranymi państwami, aby zwiększyć produkcję energii i ustabilizować rynki. 

Donald Trump spotkał się z premier Japonii. Sane Takaichi przyjechała "z konkretnymi propozycjami"

Takaichi powiedziała podczas spotkania z Trumpem, że przyjechała do Waszyngtonu z "konkretnymi propozycjami mającymi na celu uspokojenie globalnego rynku energii", lecz nie podała, jakie to plany. Jak zapowiedziała, będzie rozmawiać z amerykańskim przywódcą o "handlu i wielu innych sprawach", w tym o Iranie. Dodała, że kraj ten nigdy nie może wejść w posiadanie broni jądrowej.

 

ZOBACZ: "Z siłą, jakiej nie widzieli". Trump grozi Iranowi, stawia ultimatum

 

Na krótko przed wyjazdem do Waszyngtonu Takaichi zapowiedziała za pośrednictwem platformy X, że omówi "coraz bardziej napiętą sytuację wokół Iranu." Stwierdziła również, że "potwierdzi z prezydentem Trumpem niezachwianą więź między Japonią a Stanami Zjednoczonymi oraz będzie dalej promować współpracę w szerokim zakresie obszarów, takich jak bezpieczeństwo i gospodarka."

 

Kiedy już doszło do rozmów, japońska premier stanowczo potępiła blokadę cieśniny Ormuz przez Iran i zadeklarowała, że wierzy, iż tylko Trump może osiągnąć pokój w regionie. Dodała, że globalna gospodarka wkrótce ucierpi z powodu zamieszek na Bliskim Wschodzie. Przez zablokowaną cieśninę przepływa 20 proc. światowej ropy naftowej i 20 proc. skroplonego gazu ziemnego. Sekretarz skarbu USA Scott Bessent powiedział wcześniej, że spodziewa się, iż Japonia będzie chciała zapewnić bezpieczeństwo swoich dostaw.

"Będę chwalił Japonię". Trump zabrał głos przed wizytą w Chinach

Amerykański przywódca zapowiadał, że będzie rozmawiał z Takaichi również na temat swojej nadchodzącej wizyty w Chinach, którą przełożył "o około półtora miesiąca". Przyznał, że Japonia ma z Chinami drażliwe stosunki, lecz zapewnił, że podczas rozmowy z chińskim przywódcą Xi Jinpingiem będzie "chwalił Japonię".

 

Z kolei Takaichi, która w 2025 r. wywołała ostry spór z Chinami, gdy zasugerowała możliwą pomoc Japonii dla Tajwanu w przypadku chińskiej inwazji, zadeklarowała, że Tokio chce spokojnych stosunków z Pekinem.

 

ZOBACZ: Iran zaatakował w Katarze. Pożar kluczowego obiektu, attaches muszą opuścić kraj

 

- Japonia konsekwentnie jest otwarta na dialog z Chinami. Po drugie, podchodziliśmy do naszych relacji z Chinami w spokojny sposób, a mówiąc o relacjach USA-Chiny, mam szczerą nadzieję, że będą one sprzyjać bezpieczeństwu regionalnemu, a także zabezpieczą globalny łańcuch dostaw - powiedziała Takaichi.

 

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Alicja Krause / polsatnews.pl / PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie