Była policjantka kontra mąż. Pokazała nagrania

Polska

Była policjantka oskarża byłego męża. 40-letnia pani Katarzyna spod Opola Lubelskiego pokazuje nagrania, głos zabierają też jej córki. Niestety, większość spraw umorzono. Materiał "Interwencji".

Kobieta w mundurze policji z napisem POLICJA na kołnierzu, na pierwszym planie, z rozmazanym tłem przedstawiającym wnętrze domu.
"Interwencja"
Była policjantka Katarzyna walczy o sprawiedliwość dla siebie i swoich córek

40-letnia pani Katarzyna spod Opola Lubelskiego wychowuje samotnie dwie córki: 15-letnią Oliwię i 8-letnią Igę. Przez kilkanaście lat była policjantką, zawsze starała się pomagać innym. Dziś pani Katarzyna sama potrzebuje pomocy. Walczy z byłym mężem, a także z wymiarem sprawiedliwości. - Ktoś musi usłyszeć i musi ukrócić to wieczne umarzanie wszystkiego i popychanie ludzi ku samosądowi - podkreśla.

 

ZOBACZ: "Interwencja". Mieszkanie wypełnił śmieciami. Sam śpi w aucie

 

Pani Katarzyna kilkanaście lat temu wyszła za mąż. Niestety między małżonkami dochodziło do awantur i przemocy. - Dziewczynki zadzwoniły do nas i mówiły: "ciociu, wujku, pomóżcie nam". Iga była zapłakana, roztrzęsiona i powiedziała, że boli ją brzuch, głowa, boi się o mamę, że tata ją zabije - wspomina pani Aleksandra, siostra pani Katarzyny.

 

- U niego na pierwszym miejscu jest alkohol, na drugim też i na trzecim także - uważa pan Henryk, ojciec pani Katarzyny.

 

- Kopanie, zabieranie pieniędzy, bicie, poniżanie, uniemożliwianie snu całymi tygodniami… Aż człowiek jest cieniem i chodzącym trupem - mówi pani Katarzyna.

"Interwencja". Była policjantka odeszła od męża

Dwa lata temu kobieta rozwiodła się i wyprowadziła z dziećmi z ich wspólnego domu. Spokoju jednak nie zaznała. Mówi, że były mąż nękał ją i córki. Postanowiła zawiadomić prokuraturę, większość spraw niestety umorzono.    

 

- Poprosiłam o pomoc organy ścigania, choć nie było to proste, bo się wstydziłam. Poszłam, zapisali dziesięć kartek A4, po dwóch stronach zapisanych. Wymieniłam dowody, sytuacje, których doświadczyłyśmy wiele razy, miliony. I już nie wiem, co jest dowodem, bo na pewno nie są nim nagrania. Jak wtedy jeszcze mąż zmiażdżył mi palec o lodówkę, to sąd powiedział mi, że nie jest nagranie wiarygodne, to nie jest to dowód, bo ja je nagrałam, a nie osoba trzecia - opowiada pani Katarzyna.

 

Odpowiada Marzena Czopek, prokurator rejonowa z Opola Lubelskiego: "Wykonano wszelkie niezbędne czynności procesowe, pozwalające na podjęcie decyzji merytorycznej. Wydane w tej sprawie postanowienie kończące postępowanie zostało utrzymane w mocy przez Sąd Rejonowy, a okoliczność ta wskazuje na to, że przeprowadzona przez prokuratora ocena faktyczna i prawna czynu objętego tym rozstrzygnięciem została podzielona przez Sąd i uznana za prawidłową".

 

ZOBACZ: Zapadł wyrok. „Interwencja” pomogła rozwiązać śledztwo

 

Pani Katarzyna po wielomiesięcznym zwolnieniu lekarskim nie wróciła już do pracy w komisariacie. Musiała zrezygnować z wynajętego mieszkania. Nie miała gdzie zamieszkać z dziećmi, więc wróciła do wciąż wspólnego domu. Na posesji znalazła kilkadziesiąt psów, które hodował były mąż.

 

- Tu był smród okropny, był bród, wyglądało to jak melina - komentuje pani Aleksandra, siostra pani Katarzyny.

 

- Nasz tata pozabierał wszystko, jak się wyprowadzał, m.in. łóżko. Ja leżałam na podłodze i uwiłam z kocyków gniazdo. Powiedział, że mam spać jak suka - wspomina Oliwia, córka pani Katarzyny.

"Interwencja": Mąż odmawia wywiadu. Wysłał SMS-a

Były mąż opuścił tymczasowo dom. Ale pani Katarzyna mówi, że wciąż nie ma spokoju. Zamontowała system antynapadowy i monitoring. Czeka na zakończenie części postepowań, między innymi o agresywne zachowanie wobec córki.

 

ZOBACZ: To nie fotomontaż. Śmieci 70-latka widać na zdjęciach satelitarnych

 

Ekipa "Interwencji" próbowała porozmawiać z byłym mężem pani Katarzyny i poznać jego stanowisko. Odmówił wywiadu, pisząc jedynie smsa. "Dobry wieczór, chciałbym z panią poinformować, że ze względu na dobro małoletnich dzieci, które bardzo kocham a także ze względu na toczące się postępowania sądowe i przygotowawcze nie udzielę wywiadu, proszę o traktowanie słów mojej byłej żony z dużą dozą ostrożności".

 

- Uważam, że moja historia powinna być nagłośniona po to, by zmieniło się coś w polskim prawie i by ofiary przemocy mogły otrzymać pomoc - komentuje pani Katarzyna.

 

Cały materiał dostępny jest na stronie Interwencji.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

mb / polsatnews.pl / "Interwencja"
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie