Wyrok dla oprawcy strusia. Sąd podjął decyzję w bulwersującej sprawie

Polska Paweł Sekmistrz / wka / polsatnews.pl

Na cztery lata więzienia poznański sąd skazał Łukasza Sz., który w styczniu ubiegłego roku włamał się do Traperskiej Osady w Bolechówku (woj. wielkopolskie), wykorzystał strusia i doprowadził do jego śmierci. W związku z innymi zarzutami, które ciążyły na mężczyźnie, spędzi w zakładzie karnym siedem lat.

Struś siedzący na ziemi w zagrodzie.
Facebook/Traperska Osada - Bolechówko
Wyrok dla oprawcy strusia Zenka, Łukasz Sz. skazany na więzienie

W poniedziałek Sąd Okręgowy w Poznaniu ogłosił wyrok dla 37-letniego Łukasza Sz. Zgodnie z jego treścią, za znęcanie się nad strusiem Zenkiem i doprowadzenie do jego śmierci mężczyzna został skazany na cztery lata pozbawienia wolności. 

 

- Należy przyjąć, że oskarżony jest osobą głęboko zdemoralizowaną, niemającą żadnego szacunku dla porządku prawnego. Dopuszczał się różnego rodzaju czynów wynikających z poczucia bezkarności - tłumaczył sędzia Robert Grześ.

Jest wyrok dla oprawcy strusia. Finał głośnej sprawy

Oprócz więzienia, za swój czyn Łukasz Sz. będzie musiał ponieść karę finansową. Zobowiązany został do wpłaty 5 tys. zł na rzecz poznańskiego schroniska dla zwierząt oraz 20 tys. zł właścicielowi strusia. To jednak nie koniec problemów 37-latka.

 

ZOBACZ: Moskwa: Struś ścigał się z samochodami. "Gdzieś się zgubił"

 

Poza okrucieństwem wobec zwierzęcia, mężczyźnie postawiono także inne zarzuty - m.in. handel substancjami zakazanymi, czy kierowanie gróźb. W związku z powyższym, sąd skazał go na łączną karę siedmiu lat pozbawienia wolności. To o rok więcej niż postulowała prokuratura. Wyrok jest nieprawomocny.

Skrzywdził strusia, pójdzie do więzienia. "To były wstrząsające relacje"

Do zdarzenia doszło w nocy z 11 na 12 stycznia ubiegłego roku. Łukasz Sz. uprowadził strusia Zenka z jego zagrody w Bolechówku, a następnie wykorzystał seksualnie i dotkliwie pobił. Zwierzę wróciło do swojej zagrody w ciężkim stanie. Pomimo wysiłków jego życia nie udało się uratować.

 

- To były wstrząsające, bulwersujące relacje, które sąd odczytał. Dlatego sprawa jest tak szokująca - motyw jest okrutny i obrzydliwy. To się w ogóle nie mieści w głowie - mówiła w rozmowie z Telewizją TK pełnomocniczka oskarżycieli posiłkowych w sprawie, adwokat Katarzyna Topczewska.

 

ZOBACZ: Chiny. Stado strusi biegało ulicami dwumilionowego miasta

 

Oskarżony tłumaczył podczas rozprawy, że żałuje swojego czynu. - Chciałem za wszystko przeprosić. Pomimo, że tego po mnie nie widać, jest mi naprawdę głupio i żal - przekonywał w sądzie Sz.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie