Potężny konflikt coraz bardziej realny. Chiny i USA z apelem do obywateli

Świat

Chiny zaapelowały do swoich obywateli o jak najszybsze opuszczenie Iranu oraz unikanie podróży do tego kraju w związku z napiętą sytuacją w regionie - przekazała agencja Xinhua. Z kolei Stany Zjednoczone zezwoliły części urzędnikom na opuszczenie Izraela z uwagi na ryzyko konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie.

Prezydent Chin Xi Jinping na tle pustynnego krajobrazu.
Pixabay;PAP/EPA/JESSICA LEE / POOL
Niepokój na Bliskim Wschodzie. Chiny apelują do obywateli

Jak poinformowała w piątek chińska agencja prasowa, rząd polecił swoim obywatelom przebywającym w Iranie jak najszybszy powrót do kraju. Alert wystosowano w obawie przed wybuchem wojny między Teheranem a Waszyngtonem. 

 

Rzeczniczka chińskiego MSZ Mao Ning przekazała w czwartek, że Chiny bacznie śledzą najnowsze doniesienia i sprzeciwiają się użyciu siły lub groźbie jej użycia w stosunkach międzynarodowych.

 

"Chiny mają nadzieję, że wszystkie strony docenią pokój, zachowają powściągliwość i rozwiążą różnice poprzez dialog. Chiny są gotowe nadal odgrywać swoją rolę odpowiedzialnego, potężnego kraju w tym względzie" - mówiła.

Konflikt USA z Iranem. Amerykanie zarządzili ewakuację dyplomatów

Napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie skłoniła do ewakuacji swoich obywateli również administrację Donalda Trumpa. W piątek ambasada USA w Jerozolimie poinformowała, że Stany Zjednoczone zgodzą się na częściową ewakuację swojego personelu ze względów bezpieczeństwa. 

 

Ambasada nie sprecyzowała jednak, co konkretnie może grozić amerykańskim dyplomatom przebywającym w Izraelu.

 

ZOBACZ: Trumpowi przedstawiono opcje ataku na Iran. W grze kolejne państwo

 

Podobną decyzję podjęto również w kwaterze głównej amerykańskiej V Floty w Bahrajnie. Jak podała w czwartek telewizja Fox News, powołując się na amerykańskich urzędników, w związku z możliwymi atakami USA na Iran postanowiono ograniczyć liczebność tamtejszego personelu. Na terenie obiektu pozostaje obecnie mniej niż stu pracowników.

Napięcie na Bliskim Wschodzie. Co dalej z porozumieniem nuklearnym?

Prezydent USA Donald Trump w ostatnich miesiącach wielokrotnie groził Iranowi atakiem - początkowo w odpowiedzi na brutalnie tłumione antyreżimowe protesty, a następnie z powodu irańskich żądań do posiadania broni jądrowej.

 

Obu państwom nie udało się do tej pory podpisać porozumienia nuklearnego. Jak przekazał portal Axios, USA żądają, by porozumienie to było bezterminowe i by Teheran oddał 10 ton wzbogaconego uranu. Waszyngton domaga się też, by Iran zlikwidował swoje trzy główne obiekty nuklearne.

 

ZOBACZ: "Mogą zagrozić Europie". Donald Trump ostrzega przed pociskami Iranu

 

Prezydent Iranu Masud Pezeszkian zapewniał jednak, że jego kraj nie dąży do poszerzenia potencjału nuklearnego. Z kolei władze Izraela i USA konsekwentnie oskarżają Iran o rozwój programu broni jądrowej, co w czerwcu 2025 roku stało się przyczyną bombardowań irańskich instalacji jądrowych przez izraelskie i amerykańskie wojska.

 

Jak donosi agencja Reutera, w ramach przygotowań do wojny z USA Iran planuje w najbliższym czasie zakupić nowoczesne pociski przeciwokrętowe, stanowiące poważne zagrożenie dla amerykańskich sił morskich. Manewr ten ma związek z koncentracją wojsk USA w regionie Bliskiego Wschodu.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Maria Kosiarz / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie