Państwo NATO apeluje o pomoc. Rosja aktywna w ważnym regionie
Rumunia apeluje do sojuszników z NATO o rozpoczęcie nowej misji w ramach ochrony Morza Czarnego, w odpowiedzi na rosnące zagrożenie ze strony Rosji. Tamtejszy minister obrony Radu Miruța chce, żeby sojusz przeniósł na terytoriom jego kraju dodatkowe wsparcie. Wskazał m.in. na sprzęt przeciwdronowy, radary oraz pociski obrony powietrznej.

Rumuński minister podkreślił, że Rosjanie "wykazują ogromne zainteresowanie" Morzem Czarnym, a Bukaresztowi bardzo zależy na ochronie tego akwenu.
W zeszłym roku Sojusz Północnoatlantycki rozpoczął dwie misje wzmacniające bezpieczeństwo przed rosyjskimi działaniami na wschodniej flance - Eastern Sentry, w ramach obrony powietrznej oraz Baltic Sentry, w ramach ochrony Morza Bałtyckiego. W zeszłym tygodniu uruchomiona została także Arctic Sentry.
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte oświadczył, że nowa misja jest odpowiedzią na rosnącą aktywność Rosji i Chin w Arktyce i na Dalekiej Północy.
Morze Czarne. Rumunia apeluje o misję NATO
- Sojusz powinien teraz uruchomić podobny program Czarnomorskiej Straży - oświadczył Miruta, cytowany przez serwis Politico. Zaznaczył, że Rumunia zmaga się w tym regionie z aktywnością rosyjskich dronów.
ZOBACZ: Polska Grupa Zbrojeniowa podbija świat. Sprzedała broń tajemniczemu kraju
Źródło w NATO poinformowało Politico, że sojusz będzie "dostosowywał" misję Eastern Sentry w odpowiedzi na "lekkomyślne naruszenia przestrzeni powietrznej", w tym nad terytorium Rumunii. Anonimowy urzędnik zapewnił, że w tym zakresie podejmowane są działania we współpracy z rządem w Bukareszcie.
Od początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę Rumunia doświadczyła kilkunastu incydentów z naruszeniem swojej przestrzeni powietrznej przez drony. W odpowiedzi na zagrożenia rumuński rząd zmienił w zeszłym roku przepisy dotyczący zestrzeliwania dronów, przesunął odpowiednie komponenty wojskowe na granicę, w tym zakupiony od Stanów zjednoczonych system Merops, przeznaczony do wykrywania i zwalczania bezzałogowych statków powietrznych.
ZOBACZ: Redukcja wojsk USA w kraju NATO. Bukareszt wydał komunikat
Mimo to nadal dochodzi do naruszeń. - Widzimy drony lecące nad Morzem Czarnym na Ukrainę - zaznaczył Miruta i podkreślił, że ta aktywność jest coraz większa. Zdaniem szefa rumuńskiego resortu obrony trudno jest przez 24 godziny na dobę "skanować" cały ten obszar. - Skupiamy nasze zasoby szczególnie na terenach zaludnionych - mówił.
Kolejną problematyczną kwestią jest ocena, czy zlokalizowane w powietrzu obiekty przekroczą granicę rumuńsko-ukraińską, czy też nie.
Projekt gazowy Neptun Deep. Ryzyko hybrydowej aktywności Rosji
Bukareszt obawia się o swój projekt gazowy Neptun Deep, który ma zostać uruchomiony w przyszłym roku. Oana Popescu-Zamfir, dyrektor think tanku GlobalFocus Center wskazała, że rozpoczęcie w jego ramach wydobycie gazu ziemnego na Morzu Czarnym doprowadzi do wzrostu rosyjskich działań hybrydowych w tym obszarze.
Ekspertka wskazała, że Eastern Sentry nie wystarczy, bo działania Rosji wykraczają poza aktywność w samej przestrzeni powietrznej. Wskazywała na "akty sabotażu, zakłócenia sygnału GPS i podejrzane zachowania rosyjskich jednostek".
ZOBACZ: Seria incydentów z dronami w Turcji. Trop prowadzi do Rosji
Strona rumuńska w ramach misji o jaką zabiega chciałaby, żeby na jej terytorium pojawiły się sojusznicze posiłki. - NATO powinno przenieść sprzęt przeciwdronowy, radary oraz pociski obrony powietrznej - wymieniał Miruța.
Politico, powołując się na źródło w NATO przekazało, że sojusznicy są sceptyczni wobec takiej propozycji. Z kolei zdaniem Miruty zasoby nie zostały "sprawiedliwie" podzielone między obszarami Morza Bałtyckiego a Morza Czarnego.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej