Przewaga Korei Północnej nad NATO? Niespodziewane słowa z Ukrainy

Świat

- Zachodni partnerzy powinni byli już wczoraj określić liczbę żołnierzy, których mogliby wysłać do walki z Rosją - ocenił w Ukraińskim Radiu Jurij Fedorenko, dowódca 429. Samodzielnego Pułku Systemów Bezzałogowych "Achilles". Zdaniem wojskowego obecność armii państw NATO miałaby nie tylko znaczenie operacyjne, ale przede wszystkim szkoleniowe. Wskazał przy tym na doświadczenie Korei Północnej.

Trzech żołnierzy w wojskowych mundurach idzie w prawo, obok nich znajduje się portret mężczyzny w kamuflażu.
Wikimedia Commons/Facebook/Федоренко Юрій
Ukraiński dowódca zwraca uwagę zachodnim partnerom na doświadczenie bojowe Korei Północnej

Zdaniem ukraińskiego dowódcy obecność wojsk sojuszniczych w Ukrainie zagwarantowałaby, że "armie każdego państwa NATO będą wielokrotnie silniejsze w wykorzystaniu dronów".

 

Fedorenko dodał, że jeśli bezpośrednie zaangażowanie państw zachodnich w wojnę w Ukrainie jest dziś politycznie niemożliwe, istnieją rozwiązania pośrednie.

 

- Można zwolnić najlepszych oficerów ze służby, a po znalezieniu źródła finansowania wysłać ich do Ukrainy z bronią w ręku, żeby zdobyli realne doświadczenie bojowe - powiedział.

 

ZOBACZ: Kim zdymisjonował wicepremiera za "niekompetencję". "To kozioł u wozu"

Ukraina pokonała NATO w ćwiczeniach. Ukraiński dowódca wskazuje na Koreę Północną

Komentując manewry Jeż 2025, podczas których ukraińscy operatorzy dronów mieli pokonać jednostki NATO, Fedorenko podkreślił, że poligon nie zastąpi pola walki. - Teoria nie pomoże pokonać wroga. Federacja Rosyjska doskonale to rozumie - ocenił.

 

Przypomniał, że Korea Północna, walcząc po stronie Rosji, poniosła duże straty w żołnierzach, ale ich kadra dowódcza zdobyła bezcenne doświadczenie w wykorzystaniu dronów i przeciwdziałaniu im.

 

- Ich program szkoleniowy już uwzględnia doświadczenia z wojny przeciwko Ukrainie. To oznacza, że partnerzy naszego wroga stali się wielokrotnie silniejsi - podkreślił.

 

Zdaniem Fiodorenki zachodnia doktryna wojenna - oparta na dominacji powietrznej i precyzyjnych uderzeniach - nie przystaje do realiów konfliktu w Ukrainie, gdzie kluczową rolę odgrywają tanie, masowo produkowane drony.

 

- Nie możemy zestrzeliwać dronów wartych 50 tys. dolarów pociskami kosztującymi dwa miliony - podkreślił dowódca. Jak tłumaczył, przy takiej skali produkcji bezzałogowców zachodnie firmy nie będą w stanie dostarczyć wystarczającej liczby rakiet do systemów obrony powietrznej - koszty staną się nie do udźwignięcia.

 

- Wojna zawsze jest kwestią matematyki i zasobów - podsumował.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Monika Bortnowska / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie