Awaria samolotu LOT. Maszyna musiała zawrócić do Warszawy
Samolot PLL LOT, na pokładzie którego było ponad 200 osób, musiał zawrócić do Warszawy z powodu usterki. Rzecznik prasowy spółki przekazał, że sytuacja dotyczy lotu na Dominikanę. Pasażerowie mieli kontynuować podróż samolotem zastępczym, jednak po wylądowaniu w stolicy usterka została usunięta.

- Samolot Polskich Linii Lotniczych LOT lecący na Dominikanę z powodu usterki technicznej wykrytej przez pilotów musiał zawrócić do Warszawy - przekazał w rozmowie z Interią rzecznik prasowy LOT-u Krzysztof Moczulski.
Samolot został zawrócony niedługo po starcie, w przestrzeni powietrznej nieopodal Łodzi. Łącznie lot trwał nieco ponad godzinę.
Po godzinie 13.30 Krzysztof Moczulski przekazał jednak, że usterka została usunięta, a pasażerowie wyruszą w rejs tym samym samolotem.
- Wylot odbędzie się lada chwila - powiedział w rozmowie z Interią rzecznik LOT-u.
Loty Polska - Dominikana. Kolejne problemy w ciągu kilku dni
Problemy z samolotem czarterowym kursującym z Polski do Dominikany mieli też pasażerowie, którzy wracali z kraju leżącego w Ameryce Północnej z soboty na niedzielę (31 stycznia - 1 lutego). Wczasowicze czekali prawie dobę na odlot i relacjonowali, że boją się wyrzucenia z lotniska.
ZOBACZ: Polacy utknęli na Dominikanie. Maszyna LOT-u się zepsuła
W samolocie - Dreamlinerze - wystąpiła usterka techniczna, której nie udało się usunąć na miejscu. W efekcie 293 pasażerów utknęło na lotnisku. Ich powrót zaplanowano na niedzielę, na godz. 16.00 czasu lokalnego (21.00 czasu polskiego). Czas lotu to blisko 10 godzin.
Jak wyjaśnił rzecznik prasowy PLL LOT, zorganizowanie noclegu dla wszystkich było mocno utrudnione ze względu na nocne godziny.
Dodatkowymi przeszkodami stały się jeszcze bardzo ograniczona dostępność miejsc w hotelach, a także anulowanie rejsu przez jeszcze jedną linię lotniczą.
- Miejsca w hotelach, 90 pokoi, udało się znaleźć dopiero w niedzielę rano, ok. godz. 9.00. Większość pasażerów stwierdziła jednak, że nie chce jechać do hotelu na zaledwie kilka godzin i woli zostać na lotnisku. Otrzymali oni odpowiednie świadczenia - powiedział Moczulski.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej