Wpłacili zaliczki, zostali bez niczego. "Już nie liczę, że odzyskam pieniądze"

Polska

Wpłacili zaliczki na zakup i montaż nowych drzwi, ale zostali bez niczego. Poszkodowanych przez tą samą firmę spod Wrocławia może być nawet 300 osób. Jak mówią, słyszeli wiele wymówek ze strony jej przedstawicieli, dlatego ciężko im uwierzyć w najnowszy komunikat o restrukturyzacji. Ostrzegają innych. Materiał "Interwencji" Telewizji Polsat.

Stos nowych drzwi wewnętrznych, owiniętych folią ochronną, ustawionych pionowo w magazynie.
"Interwencja"
Kadr z materiału "Interwencji"

Jedną z poszkodowanych jest pani Daria ze Szczecina.

 

- Po umówieniu przyjechał przedstawiciel handlowy ze swoją ofertą. Od razu została sporządzona umowa i pobrana zaliczka. Wpłaciliśmy całość, bo chcieliśmy mieć to od razu z głowy. Montaż miał się odbyć w ciągu dziesięciu dni - opowiada Daria Olszewska, która wraz z narzeczonym wpłaciła 6 tys. zł.

 

Po dwóch tygodniach z firmą kontakt był już zupełnie inny. - Za każdym razem były przekładane te terminy montażu drzwi "za dwa tygodnie" - dodaje.

Ani pieniędzy, ani drzwi. "Wydawał się bardzo rzetelny, kompetentny"

Marta Zawadzka mieszka w Warszawie. Jej mama na nowe drzwi czeka od listopada. Wpłacona zaliczka to ponad 5 tysięcy złotych.

 

- To jest firma znana tutaj w okolicach dzielnicy, były ulotki, przedstawiciele firmy chodzili. Moja mama robiła remont mieszkania i chciała wymienić przede wszystkim drzwi wejściowe, ale też wewnętrzne - wspomina Marta Zawadzka.

 

ZOBACZ: "Interwencja". Mieszkanie wypełnił śmieciami. Sam śpi w aucie

 

- My wpłaciliśmy 2300 zł, to był lipiec, a drzwi miał być we wrześniu. Zaczęliśmy dzwonić do pana Mateusza, przedstawiciela. Pytaliśmy, co się dzieje z drzwiami - relacjonuje Joanna Kowalik, kolejna osoba, która czuje się poszkodowana.

 

Kolejna bohaterka reportażu, Paulina Mioduska na wymianę drzwi wzięła kredyt - 5700 zł. Spłaciła już dwie raty, a drzwi nie ma. Termin wymiany to luty, kobieta boi się, że do wykonania usługi jednak nie dojdzie. Jak się okazało firma, w której kobieta złożyła zamówienie przechodzi właśnie … restrukturyzację.

 

Materiał wideo "Interwencji" można obejrzeć TUTAJ

 

- Wydawał się bardzo rzetelny, kompetentny, siedliśmy do stołu i zaczęliśmy oglądać drzwi, wymierzał je. Z góry wiedziałam, że wezmę kredyt na nie, a on powiedział, że możemy tutaj wszystko załatwić na miejscu w domu, tutaj również podpisaliśmy umowę na drzwi i umowę kredytową - wspomina pani Paulina.

 

- Dzwoniłam sama do producenta, spytać co z tymi drzwiami i pan powiedział, że nie ma takiego zamówienia. Ze strony tej firmy spod Wrocławia nie ma przyznania się do winy, tylko za każdym razem jest to "problem z montażystami", "opóźnienie ze strony producenta", "problemy logistyczne", a teraz ta "restrukturyzacja" - komentuje Daria Olszewska.

Klienci czekają na zamówione drzwi. Firma przechodzi restrukturyzację

Jak twierdzą klienci, kontakt z firmą jest utrudniony. Ekipa "Interwencji" postanowiła umówić się na spotkanie z jej przedstawicielami. Nasze maile pozostały bez odpowiedzi, dlatego pojechaliśmy do siedziby firmy niedaleko Wrocławia.

 

Waldemar Bukowski, właściciel firmy: W związku z sytuacją, jaką mamy w firmie, to chciałem wydać oświadczenie. Podpisaliśmy umowę z profesjonalnym doradcą restrukturyzacyjnym i firma jest w trakcie przygotowywania i wdrażania planu restrukturyzacji. Dokumenty są właśnie  składane do sądu i po nadzorem sądu będziemy starali się, w maksymalnym stopniu zaspokoić wszystkich swoich wierzycieli.  (…) Gdyby też nasi klienci zachowali troszkę większy spokój, to też łatwiej byłoby nam to realizować.

 

Reporter: Ale wie pan, ciężko zachować spokój jeżeli zapłaciło się zaliczkę, czeka się na drzwi i się tego nie otrzymało. Ja też bym była zdenerwowana i pan pewnie też byłby zdenerwowany.

 

Właściciel firmy: Rozumiem tych klientów, bardzo to rozumiem, zajmuje się tym tematem od lat, więc to też ich rozumiem i przepraszam za tę sytuację.

 

Reporter: Czy jest pan w stanie zagwarantować, przed kamerą, że wszystkie osoby dostaną pieniądze?

 

Właściciel firmy: To wszystko, co ja już mogę dzisiaj powiedzieć, także bardzo dziękuję, umówiliśmy się na oświadczenie. Ono i tak było znacznie dłuższe niż się umawialiśmy.

 

Reporter: Czyli nie ma możliwości zadawania pytania?

 

Właściciel firmy: Nie ma możliwości.

 

- Ja już nie liczę, że odzyskam pieniądze, mnie chodziło o to, żeby już nigdy nikogo więcej ta firma nie skrzywdziła, żeby ten proceder zamknął się. Dlatego zdecydowałyśmy się wystąpić w tym programie, żeby nikt nie dał się nabrać, żadna matka samotna, żaden człowiek, który z emerytury sobie drzwi wymienia i odejmuje sobie od ust - podsumowuje Joanna Kowalik.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

red./ / "Interwencja"
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie