"Interwencja". Mieszkanie wypełnił śmieciami. Sam śpi w aucie
Piętnaście lat mieszkańcy bloku na warszawskim Gocławiu czekali na moment, gdy ekipa sprzątania interwencyjnego wejdzie do lokalu pana Bogusława. 80-latek w dwóch pokojach z kuchnią nagromadził tyle śmieci, że sam nie może już tam mieszkać. Nocuje w samochodzie. Administracja i urzędnicy od lat byli bezradni. Materiał "Interwencji".

- On od jakiś 15 lat to zbiera. To się tak zaczęło niewinnie, bo ktoś chciał oddać łóżko i pan Bogdan powiedział, że weźmie dla mamy na wsi. Później był materac, a to jakieś krzesła, to stół i to się od tego tak zaczęło – opowiadał jeden z mieszkańców osiedla.
- Od kiedy tu jestem, czyli od 13 lat, to wiem, że są problemy nie tylko z tym panem. Clou tej sprawy jest to, że to jego własnościowe, gwarantowane Konstytucją mieszkanie, jego prywatna własność. Jako spółdzielnia możemy tylko jedno: albo działać drogą negocjacji i dobrej woli, albo sądowym nakazem, co trwa kilka lat - tłumaczył Krzysztof Sieczyński, wiceprezes Spółdzielni Mieszkaniowej Gocław-Lotnisko.
- Są pluskwy, jeszcze zanim administracja powiesiła siatkę, to był lęg gołębi i były muchy. Na pewno jakieś ptactwo tam padło i leży to wszystko. Boimy się, że jak przyjdzie ciepło, jak to wszystko będzie wyglądało - skomentowała mieszkanka osiedla.
"Interwencja". Zasypał mieszkanie śmieciami. Dramat mieszkańców bloku w Warszawie
Dramat mieszkańców bloku trwał od kilkunastu lat. Kiedy tydzień temu w jego lokalu mróz rozsadził kaloryfer i woda zalała cały blok, mieszkańcy odważyli się głośno powiedzieć - dość!
- Lał się rzęsisty deszcz, woda była zimna i do tego brudna, czarna. Normalnie u mnie wszystko pływało - wspominała jedna z mieszkanek.
ZOBACZ: "Interwencja". Oferuje meble i znika z zaliczkami. Tropem stolarza Pawła P.
- Zaczęła wylewać się na klatkę schodową, do szybu windowego, wszyscy zbierali. On mieszka na szóstym piętrze, a byłem w piwnicy, gdzie zawory były odcinające, to przy tych zaworach też woda leciała – opowiadał lokator bloku.
"Gaz nie jest sprawdzany, tak samo wentylacja"
Inna sąsiadka dodała, że mieszkańcy boją się, iż pan Bogusław "wysadzi ich kiedyś w powietrze, bo gaz nie jest sprawdzany, tak samo wentylacja".
Jak stwierdził wiceprezes spółdzielni, dopiero "katastrofa z wodą" zmusiła lokatora do głębszej refleksji. Mężczyzna przestraszył się i podpisał oświadczenie, w którym zezwolił na wejście i opróżnienie mieszkania.
Lokatorzy bloku poprosili redakcję "Interwencji" o pomoc. W trakcie nagrywania rozmowy, pod klatką pojawił się dzielnicowy z informacją, że będzie zabezpieczał działania spółdzielni. Mieszkańcom trudno było uwierzyć, że to koniec ich koszmaru.
ZOBACZ: "Interwencja". Zbudowali dom, który niszczy ich życie. Winią hydraulika
- Początkowo szacowałem, że to będą dwa, trzy dni pracy. Teraz myślę, że będzie ich co najmniej pięć i tutaj będę musiał mieć siły co najmniej pięciu dodatkowych osób. Tam jest naprawdę bardzo dużo mebli - oszacował pan Adam, właściciel firmy sprzątającej mieszkanie.
Pan Bogdan zamieszkał w samochodzie
80-letni pan Bogusław od kilku lat mieszka na parkingu w samochodzie. Podobno już w którymś z kolei. W ostatnie, silne mrozy administracja mu pomaga, przynosi ciepłe posiłki. Pan Bogusław, nie chce innego wsparcia. Po zalaniu bloku zgodził się jedynie na uprzątnięcie mieszkania. Mężczyzna "nie znalazł czasu", by porozmawiać z dziennikarzami "Interwencji".
- Zgłaszałam sprawę m do opieki społecznej, byli dwukrotnie, był nawet psycholog i pracownik z MOPS-u, ale z nim nie nawiązali kontakt, bo on po prostu nie otworzył drzwi. Ja widziałam, że on śpi w samochodzie i chodziło o to żeby się nim zaopiekować, zaproponować mu jakąś pomoc. Naszą odrzucał i stawał się agresywny – wskazała jedna z mieszkanek.
- Urzędnik nie może zmusić człowieka do przyjęcia oferowanej mu pomocy. Ośrodek Pomocy Społecznej analizuje możliwości prawne jakie może w tej chwili zastosować i jakie zastosuje. OPS może też interweniować jeśli zachowanie kogoś zagraża życiu i zdrowiu jego samemu i ludzi w jego otoczeniu. To nie są łatwe i szybkie decyzje, tylko już decyzje sądowe - wyjaśnił Michał Szweycer z Urzędu Dzielnicy Warszawa-Praga Południe.
- My oddajemy mieszkanie pod klucz. Ta raczej pewne, że mężczyzna zacznie robić to samo. Jak wejdzie na gołe ściany, to niekoniecznie będzie szczęśliwy z tego powodu - dodał pan Adam, uprzątający lokal pana Bogusława.
Podobnego zdania są mieszkańcy bloku. - Ten człowiek nie jest zdolny do samodzielnego funkcjonowania, chociaż sprawia wrażenie, przy pierwszym kontakcie, że jest z nim kontakt logiczny. Całokształt jego życia w ostatnich latach świadczy o tym, że jest to człowiek w głębokiej potrzebie pomocy - ocenił jeden z nich.
Materiał wideo TUTAJ.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej