Decyzja sądu ws. tragedii w Szwajcarii. "Zniewaga dla pamięci ofiar"

Świat

Właściciel szwajcarskiego baru, w którym w sylwestrowy wieczór doszło do tragicznego pożaru, został w piątek zwolniony z aresztu za kaucją -poinformowała agencja Reuters. "Uważam to za zniewagę dla pamięci ofiar tragedii noworocznej oraz za obrazę ich rodzin" - skomentowała decyzję sądu premier Włoch Giorgia Meloni.

Kilka osób obejmuje się na tle barierek i płonących zniczy, symbolizując żałobę.
AP/Antonio Calanni
Giorgia Meloni krytykuje decyzję o zwolnieniu właściciela lokalu w Szwajcarii

Jacques Moretti oraz jego żona Jessica są objęci śledztwem w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci oraz innych przestępstw związanych z pożarem.

 

Właściciel lokalu został zatrzymany 9 stycznia, a w piątek sąd zdecydował o jego zwolnieniu za kaucją. Warunki zwolnienia obejmują wpłatę 200 tys. franków szwajcarskich oraz obowiązek codziennego zgłaszania się na posterunek policji.

 

Po decyzji sądu adwokaci Jacques’a i Jessiki Morettich poinformowali w pisemnym oświadczeniu, że ich klienci będą nadal w pełni współpracować z organami ścigania. Podkreślili również, że "ich myśli pozostają nieustannie z ofiarami tej tragedii". 

Decyzja sądu ws. tragedii w Szwajcarii. "Zniewaga dla pamięci ofiar"

Prokuratura przekazała, że właściciele baru zostali dwukrotnie przesłuchani w sprawie kwestii bezpieczeństwa oraz przeprowadzonych remontów w lokalu Le Constellation. Każde z przesłuchań trwało ponad 10 godzin. Śledczy zarządzili także przeszukania, zabezpieczyli dowody oraz zajęli część aktywów.

 

ZOBACZ: Tragedia w sylwestra w Szwajcarii. Właściciele lokalu wydali oświadczenie

 

W komunikacie opublikowanym w serwisie X szefowa włoskiego rządu Giorgia Meloni określiła zwolnienie Morettiego jako "zniewagę dla pamięci ofiar tragedii noworocznej" oraz "obrazę ich rodzin, które cierpią z powodu utraty swoich bliskich". Zapowiedziała również, że rząd włoski zwróci się do władz szwajcarskich o wyjaśnienia w tej sprawie.

 

Przypomnijmy, że do tragicznego pożaru doszło w noc sylwestrową w szwajcarskim kurorcie narciarskim Crans-Montana. Zginęło wówczas około 40 osób, a ponad 100 zostało rannych. Przyczyną dramatu były prawdopodobnie zimne ognie zamocowane na butelkach szampana, które zapaliły łatwopalne materiały. 

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Agata Sucharska / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie