Utknęła w windzie na 16 godzin. Mieszkanka Łodzi przeżyła koszmar
Z powodu awarii 47-latka z Łodzi spędziła w windzie 16 godzin. Kobieta nie miała przy sobie telefonu, by powiadomić o swojej sytuacji bliskich. Z pomocą przybyli policjanci, którzy uwolnili ją z opresji. Wdzięczna za ratunek wystosowała do lokalnego komendanta list z pochwałą dla funkcjonariuszy.

18 stycznia tuż przed północą na komisariat policji na łódzkich Bałutach zgłosił się zaniepokojony mężczyzna, który zawiadomił o zaginięciu swojej żony. Wedle jego relacji, o poranku kobieta wyszła z domu do pracy, jednak nie wróciła na noc. Wskazał też, że bezskutecznie próbuje się z nią skontaktować.
Mundurowi upewnili się, że 47-latka nie trafiła do żadnego ze szpitali, a następnie sprawdzili lokalizację ostatniego logowania się jej telefonu. Z danych wynikało, że doszło do niego w rejonie ulic Zbąszyńskiej i Grudziądzkiej. Jak się okazało, to właśnie w tych okolicach kobieta pracowała w miejscowej przychodni.
Łódź. Zacięła się w windzie na 16 godzin. Z pomocą ruszyli policjanci
Miejsce było nieczynne, jednak policjantom udało się usłyszeć głos kobiety, która krzyczała, że jest w windzie. W wyniku awarii Łodzianka utknęła w kabinie, bez możliwości wezwania pomocy. Naciskanie przycisku alarmowego nie przynosiło efektu, a swój telefon pozostawiła w jednym z pomieszczeń.
Na miejsce wezwani zostali strażacy, którzy wraz z policjantami zdołali uwolnić kobietę z opresji. "Na szczęście 47-latka nie potrzebowała pomocy medycznej, a cała sytuacja skończyła się tylko na strachu" - relacjonowała łódzka policja.
ZOBACZ: Nie wiedział, że ma córkę. Teraz nie może jej widywać
Wkrótce później uratowana 47-latka wysłała do Komendanta Miejskiego Policji w Łodzi list, w którym podziękowała za działanie policjantów i pochwaliła ich skuteczność. "Postawa funkcjonariuszy jest dla mnie dowodem na to, że hasło 'Pomagamy i chronimy' to nie tylko pusty slogan, ale realna misja realizowana z narażeniem własnego spokoju i pełnym oddaniem drugiemu człowiekowi" - napisała.
Wskazała też, że po swoim uwolnieniu nie okazała należytej wdzięczności mundurowym. "(...) bezpośrednio po akcji nie byłam sobą i nie podziękowałam odpowiednio" - napisała, wyrażając nadzieję, że zdoła się zrehabilitować przesłanym listem.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej