Organizujesz kulig? Przepisy są surowe, a kary dotkliwe
Kulig kojarzy się z zimową beztroską, śniegiem skrzypiącym pod płozami i dźwiękiem dzwonków. Dla wielu osób to symbol tradycji i rodzinnej rozrywki. Problem zaczyna się wtedy, gdy sanki lub opony zostają podczepione do samochodu, a zabawa przenosi się na drogę publiczną.

Wówczas kulig przestaje być niewinną atrakcją, a staje się realnym zagrożeniem dla zdrowia i życia uczestników. Prawo w tej kwestii pozostaje jasne, a policja co roku przypomina, że zimowa rozrywka zawsze musi iść w parze z rozsądkiem oraz przepisami.
Kulig a przepisy ruchu drogowego
Zgodnie z polskim prawem o ruchu drogowym Art. 60 pkt 2: ciągnięcie sanek, nart, opon czy innych przedmiotów za pojazdem mechanicznym po drodze publicznej jest zabronione. Przepisy nie dopuszczają holowania osób w ten sposób, ponieważ stwarza to bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa uczestników ruchu.
Kierowca, który jednak zorganizuje taki kulig, naraża się na:
- mandat od 20 do 500 zł
- pięć punktów karnych
- w skrajnych przypadkach nawet odpowiedzialność karną (jeżeli dojdzie do wypadku, w którym ktoś poniesie ciężki uszczerbek na zdrowiu lub straci życie, kierowcy grozi kara pozbawienia wolności do 8 lat)
ZOBACZ: Zmiana na Antarktydzie. Naukowcy przesunęli biegun południowy
Jak przypomina podkom. Rafał Markiewicz z Komendy Stołecznej Policji: "Ciągnięcie sanek czy worków za samochodem jest w każdym przypadku niebezpieczne. Zbyt duża prędkość, możliwość wpadnięcia w poślizg, wystające z drogi kamienie czy konary drzew, a także niesprzyjające warunki pogodowe mogą doprowadzić do tragedii i nie grzywna będzie tu najwyższą karą".
Kiedy kulig jest legalny?
Kulig może być legalny wyłącznie poza drogami publicznymi, na terenach prywatnych, drogach polnych, leśnych duktach lub specjalnie wyznaczonych trasach, oczywiście pod warunkiem, że właściciel terenu wyraził na to zgodę. W takiej sytuacji nie obowiązują przepisy ruchu drogowego, ale nadal kluczowe pozostaje bezpieczeństwo użytkowników.
ZOBACZ: Przełomowe badania dotyczące poważnej choroby. "Nowe podejście terapeutyczne"
Osoba ciągnąca kulig, nawet poza drogą publiczną, ponosi pełną odpowiedzialność za uczestników (opierając się o Ustawę z dnia 20 marca 2009 r. o bezpieczeństwie imprez masowych). W razie wypadku może odpowiadać cywilnie za szkody, a jeśli dojdzie do poważnych obrażeń, także karnie.
Co istotne, ubezpieczenie OC pojazdu nie zawsze obejmuje zdarzenia powstałe podczas tego typu zabawy, a to może oznaczać kosztowne konsekwencje.
Dobra zabawa, to również bezpieczna zabawa
Komenda Wojewódzka Policji w Łodzi podkreśla, że najbezpieczniejszą formą kuligu i jedyną dozwoloną na drogach publicznych jest ten organizowany z użyciem zaprzęgu zwierzęcego (najczęściej konnego). Zwierzę powinno być spokojne oraz odpowiednio wyszkolone. Ta forma atrakcji jest zgodną z prawem.
Zabawa powinna odbywać się pod nadzorem dorosłych, a osoba kierująca zaprzęgiem musi mieć pełną kontrolę nad pojazdem zaprzęgowym, który powinien być w pełni sprawny i odpowiednio oświetlony. Co więcej, w zaprzęgu nie może jechać więcej niż pięć sań, a uczestnicy muszą zachować szczególną ostrożność.
ZOBACZ: Polskie służby uczulają przed podróżą do Czech. Można stracić tablice
Funkcjonariusze przypominają, że kierujący ma obowiązek jechać z umiarkowaną prędkością, dostosowaną do panujących warunków. Nie można zapominać również o wyposażeniu ostrzegawczym. Mowa tu np. o dzwonkach.
"Apelujemy zatem o rozwagę i przypominamy, że w wielu przypadkach to my sami stanowimy o swoim bezpieczeństwie" - informuje aspirant sztabowy Anna Piechota w komunikacie.
Polsat News
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej