Po deszczu osiedle zamienia się w staw. Dzieci wyjmują pontony
Mieszkańcy bloku przy ulicy Marmurowej w Smolcu pod Wrocławiem od ponad dziesięciu lat regularnie są podtapiani. Osiedlowa przepompownia, do której podłączonych jest pięć wspólnot mieszkaniowych, nie spełnia swojej funkcji. Przy większych opadach pod blokami są zalewiska, a mieszkańcy z worków na śmieci robią wodery. Materiał "Interwencji".

- Problem istnieje już długo, nie ma należytej konserwacji i eksploatacji przepompowni wód deszczowych. Dzieci kąpały się tutaj na pontonach, pływały - opowiada Natalia Bartosiewicz, mieszkanka osiedla.
- Mamy już swoje sposoby, bo gumowce nie wystarczają. Zakładamy więc na nogi worki na śmieci. Może to jest śmieszne dla kogoś, kto słyszy to po raz pierwszy, ale żeby wydostać się do pracy lub do niej wrócić, ja wożę ze sobą w samochodzie gumowce. To chyba nie jest normalna sytuacja - opowiada pani Anna.
- Woda nawet wlała się do klatek schodowych, stała do drugiego schodka. Do dziś są ślady po zalaniu - wskazuje pani Natalia.
Smolec. Przepompownia deszczówki pod osiedlowym placem zabaw
Romualda Rozbicka, dyrektor zarządzająca wspólnoty mieszkaniowej tłumaczy, że deweloper spodziewał się problemu z zalewaniem terenu osiedla i zbudował przepompownię, o której nikt nie wiedział.
- Została odkryta w 2019 roku, kiedy był nadzór budowlany tutaj. Wezwałam go, żeby zobaczył, co się dzieje tutaj na parkingu i z klatkami, jakie zalania. Wtedy się okazało, że na placu zabaw jest przepompownia - wspomina.
Mieszkańcy wspólnot długi czas nie wiedzieli, że pod osiedlowym placem zabaw znajduje się przepompownia deszczówki. Deweloper już osiem lat temu chciał przekazać wspólnotom plac zabaw, ale o urządzeniach pod ziemią nie było mowy.
ZOBACZ: Twierdzi, że partnerka go truła. "W każdej kapsułce była połówka jakiejś tabletki"
- Przy oddawaniu mieszkań powstał tu bardzo ładny plac zabaw, na którym bawiły się dzieci. Były bramki, huśtawki, karuzele, bardzo ładny plac zabaw wysoko zasypany piachem. Nie było widać żadnego włazu, jakiejś pokrywy od niego - tłumaczy pan Andrzej, mieszkaniec osiedla.
- Tam nie było żadnego oznakowania, że jest to teren przepompowni. W momencie kiedy nadzór budowlany chciał zobaczyć tę przepompownię, okazało się, że nie potrafią znaleźć włazu do przepompowni. Ona cały czas pracowała, tylko nadzór budowlany stwierdził, że pompy nie są dopasowane, należy je wzmocnić - informuje Romualda Rozbicka, dyrektor zarządzająca wspólnoty mieszkaniowej.
- Dziś jest lepiej, bo już teraz mówimy o przejęciu przepompowni. Jeszcze do niedawna deweloper proponował nam przejęcie placu zabaw za symboliczna złotówkę. A pod spodem taka niespodzianka. Dla nas, mieszkańców, bulwersujące jest, że porozumiewamy się z deweloperem przez media - mówi pani Natalia.
Zalewane osiedle bez dokumentacji. Deweloper odcina prąd
Osiedle jest nadal zalewane. W sierpniu deweloper odłączył od pomp liczniki energii. Chce przekazać infrastrukturę wspólnotom, ale bez dokumentacji. Jej brak to olbrzymi problem.
- Dzisiaj prawnie wygląda to tak, że w dalszej części nie zostało to przekazane wspólnotom mieszkaniowym, nie mamy dokumentacji projektowej, o którą prosimy, nie mamy dokumentacji instalacji deszczowej. Nie wiemy, czy pobliska hala sportowa i parking należący do hali sportowej, są podłączone do tej przepompowni. Kazali nam tylko jak najszybciej przygotować porozumienie. Jak my możemy porozumienie odnośnie przejęcia przepompowni na stan wspólnot mieszkaniowych przygotować, podpisać, skoro nie mamy wiedzy - pyta dyrektor Romualda Rozbicka.
ZOBACZ: Wyszła po bułki i zaginęła. Podczas poszukiwań wypompowali wodę ze stawu
- Jest przepompownia, która nie zawsze działa. Deweloper wyłączył nam w ogóle liczniki, bo nie będzie płacił za odpompowywanie wody. Teraz się mówi, że to nasz problem i mamy sobie z tym radzić. Gmina nam nie pomaga - uważa pan Wiesław.
- Jako gmina jesteśmy otwarci wesprzeć mieszkańców, doradzać, czy nawet mediować w tej sprawie, ale tylko tyle możemy. Akurat to osiedle przy ul. Marmurowej w Smolcu zostało posadowione zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego z 2002 roku, i tam inwestor jasno miał wskazane zobowiązania, jak należy zagospodarować między innymi wody opadowe - tłumaczy Katarzyna Sebzda-Sztul burmistrz miasta i gminy Kąty Wrocławskie.
Przedstawiciele dewelopera nie zdecydowali się z nami porozmawiać. Przesłali jedynie oświadczenie: "Niestety dokumentacja budowlana uległa zagubieniu podczas trzech przeprowadzek biura. To jest dokumentacja sprzed 12, 13 lat. Każda wspólnota otrzymywała przy przekazaniu budynku swoją dokumentację do budynku".
Sprawa trafiła do prokuratury
- Mieszkańcy zgłaszali, że są zalewani. W związku z tym wszczęliśmy postępowanie w sprawie złego stanu technicznego kanalizacji deszczowej wraz z pompownią i urządzeniami towarzyszącymi. To obejmuje teren całego tego osiedla. Zaplanowaliśmy na 22 stycznia kontrole na tej działce. Tutaj właścicielem tej pompowni jest deweloper. Ponieważ ta pompownia nie działa, stąd nasze wszczęcie postępowania w sprawie złego stanu technicznego, zarówno tej pompowni, jak i całej kanalizacji, bo ewidentnie coś tam nie działa - informuje Hanna Biernacka, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego dla Powiatu Wrocławskiego.
ZOBACZ: Zainwestowali w remonty, a wykupu nie będzie. Lokatorzy protestują
Mieszkańcy złożyli zawiadomienie do prokuratury, tu też zapadły decyzje w trakcie realizacji reportażu.
- Decyzja o wszczęciu dochodzenia zapadła dziś. Jest to początkowa faza postępowania, więc prokurator przede wszystkim musi uzyskać pełną dokumentację. W oparciu dopiero o tak zebrany materiał dowodowy będzie podejmował decyzje, czy doszło do narażenia mieszkańców tej wspólnoty, zwłaszcza dzieci, ale także czy ewentualnie doszło do jakiegoś niedopełnienia obowiązków, czy też ewentualnie do zatajenia informacji o funkcjonowaniu tej przepompowni - wskazuje Karolina Stocka-Mycek z Prokuratury Okręgowa we Wrocławiu.
Materiał wideo z "Interwencji" dostępny jest tutaj.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej