Rośnie napięcie na Atlantyku. Amerykanie przejęli dwa tankowce. Uderzenie w Rosję
Amerykanie przejęli rosyjski tankowiec Marinera (Wcześniej Bella-1), który był ścigany od kilkunastu dni przez straż przybrzeżną - podaje w komunikacie dowództwo sił Stanów Zjednoczonych w Europie. Rosjanie wysłali wcześniej okręt podwodny i inne jednostki wojenne do eskorty jednostki. Później amerykańskie wojsko poinformowało też o zajęciu innej jednostki - Sophia.

Jak informuje "The Wall Street Journal", powołując się na swoje źródła w amerykańskiej administracji, ścigany przez USA tankowiec należy do tzw. floty cieni, która transportuje ropę, w tym rosyjską, z pominięciem międzynarodowych sankcji. We wtorek statek znajdował się prawdopodobnie między Szkocją a Islandią.
W publikacji "WSJ" zaznaczono, że jednostka nie mogła zacumować w wenezuelskich portach w celu załadunku ropy i obecnie niczego nie przewozi. Mimo to USA nie zaprzestały pościgu za statkiem.
Próby przejęcia rosyjskiego tankowca. Akcja USA na Atlantyku
Jak podaje w środę NBC News, powołując się na jednego z amerykańskich urzędników, statek został "zabezpieczony". O przejęciu Marinera poinformowały również amerykańskie agencje m.in. Departament Sprawiedliwości oraz Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
"Tankowiec został zajęty na północnym Atlantyku na podstawie nakazu wydanego przez federalny sąd USA" - podaje w komunikacie dowództwo sił Stanów Zjednoczonych w Europie. "Żadne państwo nie ma prawa użycia siły przeciwko statkom należycie zarejestrowanym w jurysdykcjach innych państw" - przekazało w komunikacie rosyjskie Ministerstwo Transportu.
Informację o operacji podała wcześniej rosyjska agencja TASS, według której siły amerykańskie próbowały wejść z helikoptera na pokład tankowca Marinera. Opublikowano również zdjęcia, na których widać helikopter unoszący się w pobliżu statku. Do innej próby zatrzymania załogi przez USA miało dojść wcześniej podczas sztormu.
Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadczyło, że statek, który obecnie pływa pod rosyjską banderą, znajduje się na wodach międzynarodowych i działa zgodnie z międzynarodowym prawem morskim. Resort wezwał kraje zachodnie do poszanowania prawa jednostki do wolności żeglugi.
Amerykańskie siły poinformowały także o zajęciu innego tankowca o nazwie Sophia. "Podczas operacji przeprowadzonej przed świtem Departament Wojny, wspólnie z Departamentem Bezpieczeństwa Krajowego, z powodzeniem przejął tankowiec Sophia. Jego załoga była zaangażowana w nielegalną działalność na Morzu Karaibskim. Statek zmierza do Stanów Zjednoczonych, eskortowany przez kuter Straży Przybrzeżnej" - przekazało Dowództwo Południowe.
W grudniu załoga tankowca udaremniła próbę amerykańskiego abordażu. Następnie statek wypłynął w morze, a jego burtę przemalowano w barwy rosyjskiej flagi. Zmieniono też rejestrację i nazwę jednostki na Marinera (wcześniej znanej jako Bella 1), deklarując w ten sposób przynależność do Federacji Rosyjskiej.
Amerykanie nie odpuszczają. Media: USA planują abordaż
Jak zauważa brytyjska stacja BBC, zbliżanie się tankowca do Europy zbiegło się z przybyciem na ten kontynent około 10 amerykańskich samolotów transportowych i śmigłowców.
Dwóch amerykańskich urzędników poinformowało we wtorek stację CBS News, że siły amerykańskie planują abordaż jednostki i że Waszyngton wolałby go przejąć, niż zatopić.
Tego samego dnia Południowe Dowództwo Sił Zbrojnych USA opublikowało w mediach społecznościowych oświadczenie, że "jest nadal gotowe wspierać partnerów z agencji rządowych USA w działaniach wymierzonych w statki i podmioty objęte sankcjami". "Nasze służby morskie są czujne, sprawne i gotowe (...). Kiedy nadejdzie wezwanie, będziemy na miejscu" - oznajmiło.
ZOBACZ: Zamieszanie wokół Grenlandii. Marco Rubio tłumaczy słowa Donalda Trumpa
Urzędnicy amerykańscy, cytowani przez CBS, zasugerowali, że Stany Zjednoczone mogłyby przeprowadzić operację podobną do tej z zeszłego miesiąca, kiedy to amerykańska piechota morska i siły specjalne we współpracy ze Strażą Przybrzeżną przejęły The Skipper, duży tankowiec pływający pod banderą Gujany po tym, gdy statek wypłynął z portu w Wenezueli.
Zgodnie z prawem międzynarodowym statki pływające pod banderą danego państwa podlegają ochronie tego państwa, ale Dimitris Dimitris Ampatzidis, zajmujący się analizą ryzyka w firmie morskiej Kpler ocenił w rozmowie z BBC, że zmiana nazwy i bandery statku nie ma większego znaczenia - może spowodować "tarcia dyplomatyczne", ale nie powstrzyma żadnych działań egzekucyjnych USA.
USA ścigają tankowiec. Rosjanie reagują
Moskwa twierdzi, że "z niepokojem monitoruje" sytuację wokół statku.
"Obecnie nasz statek pływa po wodach międzynarodowych północnego Atlantyku pod banderą państwową Federacji Rosyjskiej w pełni przestrzegając norm międzynarodowego prawa morskiego" – oświadczyło rosyjskie MSZ.
"Z niezrozumiałych dla nas przyczyn rosyjskiemu statkowi poświęcana jest wzmożona i ewidentnie nieproporcjonalna uwaga przez wojska USA i NATO, pomimo jego pokojowego statusu. (...) Oczekujemy, że kraje zachodnie, które deklarują swoje zaangażowanie na rzecz wolności żeglugi na pełnym morzu, same zaczną przestrzegać tej zasady" - czytamy w komunikacie rosyjskiego resortu.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej