"Duże emocje w całej Europie". Tusk o nieplanowanym punkcie szczytu w Paryżu

Świat

Nie ulega wątpliwości, że tematem nieprzewidzianym przez nas i nie nieplanowanym będzie też kwestia Grenlandii. Ona wzbudziła bardzo duże emocje w całej Europie - powiedział przed wylotem do Paryża premier RP Donald Tusk. Szef rządu weźmie udział we wtorkowym spotkaniu koalicji chętnych ws. Ukrainy. Premier powiedział jednak, że nie należy spodziewać się tam "ostatecznych decyzji".

Premier Donald Tusk przemawia na tle flag Polski i Unii Europejskiej.
Polsat News
Premier Donald Tusk reprezentuje Polskę na szczycie koalicji chętnych

27 szefów państw i rządów ma spotkać się w Paryżu we wtorek na spotkaniu koalicji chętnych państw wspierających Ukrainę. Polskę będzie reprezentował Donald Tusk. Celem szczytu jest zademonstrowanie zbliżenia stanowisk USA, Europy i Ukrainy w sprawie gwarancji bezpieczeństwa dla Kijowa. Polski premier powiedział podczas briefingu prasowego przed wylotem do stolicy Francji, że tematem rozmów będzie także Grenlandia.

Niespodziewany temat szczytu w Paryżu. "Duże emocje w całej Europie"

- Nie ulega wątpliwości, że tematem nieprzewidzianym przez nas i nieplanowanym będzie też kwestia Grenlandii. Ona wzbudziła bardzo duże emocje w całej Europie. Dla Polski dwie rzeczy są jasne i bardzo trudne do pogodzenia, nie oszukujmy się, ale są w sposób oczywisty i jasny jednoznaczne. Żaden członek Paktu Północnoatlantyckiego nie powinien atakować czy grozić drugiemu członkowi Paktu Północnoatlantyckiego. Inaczej NATO traciłoby sens, gdyby gdyby w obrębie tego paktu dochodziło do konfliktu czy czy wzajemnych agresywnych kroków - tłumaczył Tusk.

 

Polski polityk dodał, że "trzeba robić wszystko, aby więzi europejsko-amerykańskie nie ucierpiały w najbliższych dniach i miesiącach wskutek takich czy innych zapowiedzi decyzji czy nieporozumień". Zapewnił też Duńczyków, że "nie ma żadnych wątpliwości" co do wsparcia ze strony Europy.

 

- Solidarność europejska i poszanowanie integralności państw europejskich, to są elementarne kwestie, więc oczywiście Dania może liczyć tutaj na solidarność całej Europy - stwierdził.

 

To reakcja na niedawne słowa prezydenta USA Donalda Trumpa, który po amerykański ataku na Wenezuelę potwierdził chęć aneksji Grenlandii.

 

- Potrzebujemy Grenlandii, absolutnie. Potrzebujemy jej dla obrony - stwierdził prezydent USA.

 

Premier Grenlandii odpowiedział, że "retoryka Stanów Zjednoczonych jest całkowicie i absolutnie niedopuszczalna" i pokazuje "brak szacunku". Do słów Trumpa odniosła się także premier Danii Mette Frederiksen. W jej ocenie słowa Donalda Trumpa o przyłączeniu Grenlandii do USA należy traktować poważnie. 

 

"Niestety, uważam, że prezydent USA powinien być traktowany poważnie, kiedy mówi, że chce Grenlandii. Wyraźnie określiliśmy stanowisko Królestwa Danii, a Grenlandia wielokrotnie powtarzała, że ​​nie chce być częścią Stanów Zjednoczonych" - powiedziała Frederiksen, cytowana przez agencję Reutera.

Tusk przed szczytem w Paryżu: Nie należy spodziewać się decyzji ostatecznych

Donald Tusk przekazał podczas breifingu, że we wtorek najprawdopodobniej nie zapadną kluczowe decyzje w sprawie rozejmu w Ukrainie i nie widać "woli agresora" do rozmów. Dodał, że jest na to "cień szansy", ale na pewno nie gwarancja.

 

- Nie należy spodziewać się w Paryżu decyzji ostatecznych. Niewykluczone, że do podpisania dokumentów, które zatwierdzą ostatecznie wspólne amerykańsko-europejskie stanowisko, dojdzie w najbliższych dniach, być może w Waszyngtonie. Tu kwestia jeszcze jest otwarta - mówił szef polskiego rządu.

 

ZOBACZ: "Uzurpator władzy i kompetencji". Mocne słowa pod adresem prezydenta

 

Spotkaniu będą przewodniczyć: prezydent Francji Emmanuel Macron i premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer. Oczekiwani są reprezentanci łącznie 35 krajów, a szefowie 27 państw i rządów przybędą głównie z krajów europejskich. Biały Dom poinformował, że obecni będą przedstawiciele prezydenta USA Donalda Trumpa: Steve Witkoff i Jared Kushner. Jeszcze przed szczytem Macron spotka się z premierem Kanady Markiem Carney'em i następnie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.

 

- Będziemy dyskutowali szczegóły deklaracji paryskiej, nazwa jest zrozumiała, ostatnie spotkanie będzie miało miejsce w Paryżu. To nie będą jeszcze zobowiązania, które wymagałyby decyzji logistycznych, finansowych ze strony tej grupy państw, ale będzie potwierdzeniem woli. Sądzę, że wszyscy przyjmą tę deklarację - podsumował mówiąc, że kluczowe jest uzyskanie "uczciwych i bezpiecznych z punktu widzenia Ukrainy i Europy warunków pokoju lub przynajmniej rozejmu".

 

Pałac Elizejski zapowiedział w poniedziałek, że uczestnicy szczytu powinni podjąć zobowiązania w sprawie wspólnej wizji zasad przyszłego rozejmu w wojnie prowadzonej przez Rosję przeciwko Ukrainie, a także reakcji w razie jego naruszenia. Będą też omawiać zasady rozmieszczenia przyszłych sił międzynarodowych.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Jakub Pogorzelski / polsatnews.pl / PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie