Holandia mówi "dość" działaniom Donalda Trumpa. Rząd wycofuje marynarkę wojenną

Świat

Mimo że Holandia nie uznawała rządów Nicolasa Maduro, jej władze odcinają się od ataku USA na Wenezuelę. - To naprawdę zależy od (Amerykanów), my nie jesteśmy tego częścią - podkreślił holenderski minister obrony Ruben Brekelmans. Dodał, że współpraca z administracją Donalda Trumpa na Morzu Karaibskim zostaje od tej pory mocno ograniczona.

Okresowy obraz przedstawiający mapę Wenezueli i okolic na tle oceanu, z helikopterem wojskowym lecącym nad wodą oraz okrętem wojennym na pierwszym planie podczas zachodu słońca.
Facebook/Ministerie van Defensie; Google Maps
Holenderska marynarka wojenna tymczasowo wycofuje się ze współpracy z USA w walce z przemytem

Sobotni atak na Caracas - stolicę Wenezueli - został potępiony przez część europejskich liderów, w tym także władze Holandii. Królestwo Niderlandów przeszło jednak ze słów do czynów, jak wynika z wtorkowego wystąpienia ministra obrony.

 

Podczas wizyty na Arubi - jednej z wysp na Karaibach, kontrolowanej przez Niderlandy - Brekelmans przekazał, że holenderska marynarka wojenna wycofuje się ze współpracy ze Stanami Zjednoczonymi w walce z przemytem narkotyków. "Okręty wojenne Holandii nie będą już pomagać w operacjach na wodach międzynarodowych, lecz ograniczą się do wód terytorialnych" - wyjaśnia stacja NOS.

 

Krok ten jest przede wszystkim wyrazem sprzeciwu wobec amerykańskich ostrzałów na Morzu Karaibskim, w wyniku którego zginęło ponad 100 ludzi. Według CNN ogień otwierano do nich bez uprzedniego upewnienia się, że są przemytnikami. Kolejnym powodem decyzji Holendrów jest wspomniane uderzenie w Wenezueli i pojmanie Maduro.

Holenderski minister po ataku USA na Wenezuelę: Obrali inną drogę

Szef holenderskiego resortu obrony Ruben Brekelmans zauważył, że Amerykanie obrali "inną drogę", wykorzystując broń do ataku. - To naprawdę zależy od nich, my nie jesteśmy tego częścią - dodał.

 

Wcześniej minister spraw zagranicznych Holandii David van Weel w liście do Izby Reprezentantów zapewnił, że po ataku USA na Caracas władze ściśle monitorują sytuację w regionie. Kilkaset kilometrów od stolicy Wenezueli znajdują się łącznię trzy wyspy należące do Holandii - Aruba, Bonaire i Curacao. Według rządu obecnie nie obowiązuje na nich "stan ostrego zagrożenia", ale wojsko jest gotowe reagować na wszelkie próby zakłócenia spokoju.

 

ZOBACZ: Oto główny cel USA w Wenezueli. Analitycy nie mają wątpliwości

 

"Opracowano kilka scenariuszy na wypadek, gdyby wyspy stały się niedostępne na dłuższy czas lub nastąpił duży napływ uchodźców z Wenezueli" - podała NOS. Rząd Holandii wezwał obie strony konfliktu w regionie do zaprzestania działań zbrojnych i poszanowania prawa międzynarodowego.

Trump zadowolony z ataków. Wspomniał o "najbardziej przerażającej" armii

Jak cytuje CNN, we wtorek Donald Trump chwalił się podczas wystąpienia, że udana operacja w Wenezueli udowodniła, iż USA mają "najbardziej przerażającą" armię na świecie.

 

- Mieliśmy wielu ludzi na miejscu, ale to było niesamowite. Taktycznie było genialne - powiedział. Dzieląc się szczegółami, ujawnił, że wojsko tuż przed wkroczeniem do kraju odcięło prąd w głównych częściach Wenezueli, co miało wzmocnić element zaskoczenia.

 

ZOBACZ: Zapytali Trumpa o zamiary wobec Wenezueli. Wskazał termin: Za mniej niż 18 miesięcy

 

- I pomyślcie, nikt nie zginął. A po drugiej stronie zginęło wiele osób - podkreślił Trump. Skrytykował przy tym demokratów, z których niewielu miało pogratulować mu schwytania Maduro. - W pewnym momencie powinni powiedzieć: Wiesz, świetnie sobie poradziłeś. "Dziękuję. Gratulacje". Czy to nie byłoby świetne? - mówił.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Patryk Idziak / mjo / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie